Eksplozja "tolerancji" |
Europa od lat „walczy o wolność i tolerancję”. Przed czym chcą nas uchronić dobrotliwi, ściśle współpracujący z dziennikarzami, władcy naszego kontynentu? Z działań polityczno-medialnych elit można wnioskować, że szczególnie leży im na sercu uchronienie nas przed religijnym ekstremizmem.
Na Zachodzie Europy sukcesy zwolenników „tolerancji” robią wrażenie imponujące. Na przykład w brytyjskich szpitalach… Powodem zwolnienia pielęgniarki z pracy może być tam np. modlitwa za pacjentów lub noszenie łańcuszka z symbolem religijnym.
Bohaterką najbardziej kuriozalnej sprawy tego typu była Hellen Slatter, pielęgniarka ze szpitala w Gloucestershire. Została zwolniona z pracy w ubiegłym roku. Dlaczego? Za niesubordynację. Szpital wyjaśnił, że wydał pracowniczce polecenie, aby zrezygnowała z noszenia krzyżyka, ponieważ nawet niewielki krzyżyk może być "siedliskiem infekcji", a nawet „potencjalną bronią". Zwolnienie pielęgniarki było więc efektem troski o dobro pacjentów! W obojętnym religijnie brytyjskim społeczeństwie sprawa ta nie wywołała większych emocji…
Patrząc na sukcesy zagranicznych kolegów, nasi zwolennicy „wolności i tolerancji” przez wiele lat mieli powody do narzekania. Popularna była opinia, że Polacy ciągle „nie dorośli” do zaakceptowania antyreligijnej troskliwości ze strony elit. Co prawda, najpopularniejsi dziennikarze starają się wzbudzać wśród rodaków antykatolickie emocje opowiadaniami o klerykalnym zaścianku, polskim Ciemnogrodzie czy „religijnym fanatyzmie”, ale wydawało się, że ich wysiłki przynoszą ciągle bardzo mizerne efekty. Aż do czasu sporu o krzyż przed Pałacem Prezydenckim…
Wspierana przez media antyklerykalna młodzież wykorzystała okazję do przygotowania efektownego spektaklu nienawiści. Wzięło w nim udział kilka tysięcy osób! „Precz z krzyżami!”, „Na stos z moherami!”, „Stop agresji”, „Boli mnie w krzyżu!”, „Kto nie skacze ten za krzyżem! Hop! Hop! Hop!” – wykrzykiwali zgromadzeni na placu zwolennicy „tolerancji”, a gazety rozpisywały się o wspaniałej zabawie roztańczonej młodzieży.
Atmosfera panująca przed Pałacem Prezydenckim może wskazywać na to, że w najbliższej przyszłości powinniśmy spodziewać się kolejnych wydarzeń tego typu. Wspierani przez media, zionący „tolerancją” antyklerykałowie poczuli się bardzo silni.
| oceń artykuł: |
|
4/5 (16) |
| następny | następny | wróć |
|
|
dodaj komentarz
|
- „MO” – Medialni Ogłupiacze
-
Dziennikarze telewizyjni nie mają łatwej pracy. Pracodawcy oczekują od nich, aby niemal każdy z zaprezentowanych materiałów wstrząsnął widzem. Bez względu na tematykę i rangę relacjonowanych wydarzeń! Zanim dziennikarz profesjonalista wykrzyczy komentarz do kamery, powinien swoją relację bardzo podkoloryzować...
więcej » - Oddajcie nasze 300 miliardów!
-
Dawno, dawno temu jeden z popularnych wokalistów zdenerwował swoją piosenką ówczesnego prezydenta Polski Lecha Wałęsę. „Wałęsa, dawaj moje 100 milionów” – wyśpiewywał ze sceny artysta.
więcej » - Kosmiczne finanse
-
Już od wielu miesięcy najbardziej opiniotwórcze stacje telewizyjne przyznają, że „źle się dzieje w państwie…”. No właśnie, w którym państwie?
więcej » - Niewolnicy demokracji
-
W październiku tego roku znów zadecydujemy o składzie parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej. Wybierzemy 460 posłów i 100 senatorów.
więcej » - Moralność i polityka
-
Sześć lat temu Rocco Buttiglione – profesor prawa i filozofii, włoski polityk, doktor honoris causa KUL – był oficjalnym kandydatem do objęcia urzędu komisarza Unii Europejskiej ds. praw człowieka. Po burzliwych debatach w Parlamencie Europejskim Buttiglione nie został unijnym komisarzem. Eurodeputowani uznali, że jego kandydatura jest nie do przyjęcia ze względu na... „zbyt katolickie” poglądy.
więcej » - Trochę kultury...
-
Kilka lat temu jeden z bardzo popularnych polityków rozbawił innych parlamentarzystów do łez. Prowadząc obrady sejmowe, zaapelował do kolegów... o kulturalne zachowanie. Śmiechu było przy tym co niemiara! Nie dość, że sam prowadzący obrady nie miał sławy gentlemana, to jeszcze, wcielając się w rolę obrońcy kultury, karcił kolegów politykierów, demonstracyjnie okazując zniesmaczenie ich zachowaniem.
więcej » - Pytania do emerytalnych propagandzistów
-
Demokratyczni przywódcy, którzy chcieliby zachować swoje stanowiska, a jednocześnie dobrze przysłużyć się krajowi i jego mieszkańcom, z reguły – po objęciu władzy – rezygnują z części swych zamierzeń. Polityk musi przecież myśleć o przedwyborczym „tu i teraz”... Czy obywatele mają zapewnioną „ciepłą wodę w kranie”? Jeśli tak, wystarczy uśmiechać się, udzielać wywiadów i spokojnie oczekiwać na kolejny wyborczy triumf. Czasem jednak politycy podejmują decyzje przynoszące wieloletnie skutki.
więcej » - "Nasi" do boju!
-
Piłkarzom Lecha Poznań nie udało się awansować do kolejnej rundy Ligi Europejskiej. Trzeba jednak przyznać, że na tle innych drużyn z naszego kraju spisywali się w tych rozgrywkach znakomicie. Malkontenci wskazują, że sukcesy pucharowe zapewniali zespołowi głównie obcokrajowcy.
więcej » - Dyplomacja i pryszcze
-
Gdy ponad trzy lata temu premier Donald Tusk ogłaszał nadejście nowego etapu w polskiej polityce zagranicznej, wśród dziennikarzy i komentatorów zapanował entuzjazm. "Dyplomacja uśmiechów", "ocieplenie relacji z sąsiadami", częste, przyjacielskie spotkania i rozmowy z przywódcami unijnymi... Wszystkie te dobrze brzmiące zapowiedzi miały doprowadzić do umocnienia pozycji Polski w świecie i rozwiązania najważniejszych, międzynarodowych problemów naszego kraju.
więcej » - Powrót Dziadka Mroza
-
Przez prawie dwa ostatnie miesiące poprzedniego roku polscy dziennikarze zachowywali się podobnie jak pracownicy marketów. Dzięki temu na łamach gazet, tak jak w halach targowych, panowała „przedświąteczna atmosfera”. O ile jednak markety jedynie zachęcały do zakupów, to media dodatkowo podtrzymywały nas na duchu i radziły jak przetrwać święta.
więcej »
Tematy numeru:
- Aktualności
- Życie za jeden procent
- Społeczeństwo
- Katolik nie potrzebuje maski
- Kultura
- Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy
- Wiara i Kościół
- Blef religijności
- Rodzina
- Choinka w małżeńskiej sypialni



drukuj
















Przez dwa lata państwo Dzikowiczowie z Legnicy walczyli o to, by sąd oddał im syna. Chłopiec trafił do pogotowia opiekuńczego, a potem do domu dziecka z powodu... gorliwości religijnej jego matki. 10 sierpnia rodzice odzyskali swoje dziecko - pisze dziennik "Polska".
W lipcu 2008 r. policjanci siłą wyprowadzili od kompletnie bezradnych Dzikowiczów ich 11-letniego syna Pawła. W listopadzie sąd zawiesił Piotra i Renatę w prawach rodzicielskich. Uznał, że dalsze przebywanie chłopca w domu rodzinnym może skutkować zaburzeniami w jego rozwoju społecznym i emocjonalnym.