dzisiaj jest: sobota, 11.02.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 48/2007 » Społeczeństwo 1 »

Muzyka jest jak modlitwa

autor: Dominik Górny
Z Rafałem Blechaczem, wybitnym pianistą, rozmawia Dominik Górny


W jakiej mierze zajęcie pierwszego miejsca w Konkursie Chopinowskim było dla Pana sukcesem osobistym, a na ile narodowym?

– Miałem świadomość, że wielu Polaków wiernie mi kibicowało nie tylko ze względu na umiłowanie muzyki Chopina. Podczas wykonywania konkursowych utworów bardzo mi to pomagało, wbrew opiniom, że czułem się obciążony oczekiwaniami. Moje osobiste szczęście polegało na tym, że dużej liczbie osób, których nawet nie znałem, dostarczyłem niezapomnianej radości i przeżyć. One trwają do dziś, bo są efektem mojej naprawdę ciężkiej pracy nad pianistycznym warsztatem.

Jak interpretować dzieła Chopina, aby oddać ojczystego ducha kompozycjom będących symbolem polskości?
– Najważniejsza jest naturalność wykonania. Oznacza to, że należy podążać za tym, co kompozytor pozostawił w oryginalnych zapisach nutowych. Ta zasada jest dla mnie kluczem do właściwego zagrania utworów każdego twórcy. Powinniśmy być wierni treściom, które zachowała dla nas historia zapisana w partyturze. Trzeba umiejętnie czytać nutowe znaki, bo każdy z nich jest tak samo ważny. Własna interpretacja musi odbywać się w ramach zgodnych z charakterystycznym duchem i stylem chopinowskim. Nieuchwytną, ale znaczącą rzeczą jest to, żeby zagrać to, co znajduje się między dźwiękami przy zachowaniu jakości oryginału.



Wierność tej idei wybrzmiewa na Pana najnowszej płycie z chopinowskimi preludiami…
– Nagrania prowadziłem w lipcu tego roku w Hamburgu. Trwały zazwyczaj od godziny czwartej do dwudziestej. Miałem na nie sześć pełnych dni. Pierwsze dwa poświęciłem na zaznajomienie się z instrumentem i rozmowy z reżyserem dźwięku. Zależało mi na tym, aby wszystkie preludia zagrać tak, żeby stworzyć z nich jedno dzieło. W tym celu nagrywałem je partiami, zazwyczaj uznając wersję przedostatnią za najlepszą. Ich refleksyjny charakter udało mi się podkreślić przez samą okładkę albumu.

Jest Pan nazywany następcą Fryderyka Chopina, w jaki więc sposób wypracowuje Pan artystyczny styl Rafała Blechacza?
– Grając Chopina nie liczy się sama technika, ale romantyczny duch, którego powinno się mieć w sobie, a ja jestem taki z natury. Kontrowersje wykonawcze są sprzeczne z moją osobowością. Nie należę do ludzi, którzy chcą czy też muszą, szokować. W twórczej pracy cenię myśl Krystiana Zimermana, żeby podążać za własną intuicją i przywiązywać wagę do głosu serca. Sądzę, że w samym życiu również nie można brać pod uwagę tylko jego zewnętrznych aspektów. Myślę, że właściwym dla mnie drogowskazem jest odnoszenie się z szacunkiem do muzycznych tradycji. Próbuję odnaleźć równowagę między sobą a już uznanymi kompozytorami. Jednym z wyznaczników wielkości artysty jest to, że słuchając jego nagrań, od razu go rozpoznajemy, mówiąc na przykład – tak, to gra Artur Rubinstein. Dla mnie jest to chyba najbardziej fascynujące w odniesieniu do tworzenia własnego stylu. Chcę także zaznaczyć, że uwielbiam chodzić do swego parafialnego kościoła, aby grać na organach utwory Bacha. Robię to wtedy, gdy nikogo nie ma, jak i podczas Mszy św. Myślenie polifoniczne bardzo wzbogaca moją grę na fortepianie.



Zanim został Pan wirtuozem, jak każdy z nas zasiadał Pan na widowni podczas koncertów innych artystów. Który z nich najbardziej Pan zapamiętał ze względu na jego twórczy kunszt i panującą atmosferę?
– Są dwa takie koncerty. Najbardziej utkwił mi w pamięci recital znakomitego wiolonczelisty Mischa Maisky. Miałem wtedy 12 lat, kiedy przyjechał do Bydgoszczy. Do dziś słyszę w jego wykonaniu trzy suity Jana Sebastiana Bacha, które bardzo mnie urzekły. Drugi koncert miał miejsce w Filharmonii Pomorskiej. Wystąpiły wtedy „Poznańskie Słowiki” ze swoim dyrygentem, profesorem Stefanem Stuligroszem. Chór wykonał „Mesjasza” Haendla. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem to dzieło w całości i na żywo.

Czy zgodzi się Pan z myślą, że muzyka, której piękno pozostaje w sercu, jest jak modlitwa?
– Oczywiście, że muzyka może być jak szczera modlitwa. Zdecydowałem wyrażać siebie poprzez muzykę, bo umożliwia mi ona przekazywanie ważnych treści bez nazywania ich wprost. Myślę, że nie tylko publiczność, ale i sam pianista czuje się uszlachetniony samym obcowaniem z pięknem takiego przekazu. Dźwięki w chwili, gdy wybrzmiewają, dostarczają niezwykłych przeżyć i wzruszeń, które chce się zapamiętać na dłużej. Dzięki temu człowiek staje się zdecydowanie lepszy.
poprzedni   |   następny wróć
  • TESTAMENT ŻYCIA - co na to Kościół?
  • Z godną podziwu regularnością rządząca koalicja występuje z kolejnymi propozycjami prawnych rozwiązań dotyczących niezwykle złożonych - medycznie i moralnie - zagadnień.       Przypomnę, że w ubiegłym roku pojawiła się inicjatywa prawnej regulacji i refundacji zabiegów zapłodnienia pozaustrojowego, zwanego w skrócie in vitro. Wywołało to polityczną...więcej »
  • „Żeby Polska...”
  • Jan Pietrzak: ojciec pięciorga dzieci, kandydat na prezydenta RP w 1995 r., autor kilku tysięcy tekstów satyrycznych i piosenek. Najbardziej znana z nich - „Żeby Polska była Polską” - stała się nieformalnym hymnem „Solidarności”. Jest jednym z najciekawszych i najdłużej występujących artystów kabaretowych w Polsce. Uprawia rzadki w naszym...więcej »
  • Obrona przed zagrożeniem
  • Z każdym tygodniem, a nawet z każdym dniem rozwiewają się nadzieje rządu na bezbolesne przeczekanie światowego kryzysu gospodarczego. Kolejne prognozy ekonomiczne coraz bardziej obniżają przyszłoroczne tempo wzrostu w naszym kraju. Tymczasem analizując działania rządu, nie widać żadnego pomysłu, żadnej sensownej koncepcji przeciwdziałania narastającemu spowolnieniu naszej gospodarki....więcej »
  • Homofakty
  • Pierwsze słowa, jakie Bóg wypowiedział do mężczyzny i kobiety, zabrzmiały: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię” (Rdz 1, 28). Dla współczesnych ludzi słowa te znaczą: dorastajcie do miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Pewne jest to, że od wypełnienia tego pierwszego polecenia Stwórcy zależy los ludzkości.    Gdy...więcej »
  • Zaufaj 116-111
  • Media coraz częściej informują o tragicznych wydarzeniach, których głównymi „bohaterami” są dzieci i młodzież. Agresja, uzależnienia od alkoholu, tytoniu, narkotyków, prostytuowanie się to najwyższa cena, jaką płacą młodzi ludzie za brak czasu, miłości, zainteresowania i poczucia bezpieczeństwa ze strony nas, ludzi dorosłych.    Psycholodzy...więcej »
  • Streetworker – poszukiwacz diamentów
  • Gromadzą się na placach zabaw, w bramach lub w miejscach, które niejeden dorosły omija po zmroku. Zawsze w godzinach popołudniowych lub wieczornych w kilku bądź kilkunastoosobowych grupkach – dzieci i młodzież.   Często budzą strach, gdyż zgodnie z powszechną opinią, nigdy nie wiadomo, co zrobią i jak się zachowają. Tak więc przemykamy obok nich niepostrzeżenie....więcej »
  • Putin odkręcił film
  • Z Krystyną Kurczab-Redlich, nazywaną „polską Anną Politkowską”, rozmawia Łukasz Kaźmierczak  Powiedziała Pani kiedyś, że trudno określić Rosjan mianem społeczeństwa, bo tak naprawdę jest to jedynie demograficzna jednostka statystyczna... - Miałam na myśli społeczeństwo obywatelskie, wyznające jakieś spójne wartości, w imię których potrafiłoby...więcej »
  • Interes jak zawsze
  • Nie pomógł sprzeciw Litwy ani apele Gruzji, by Europa nie zapominała o swoich wartościach. Na szczycie UE – Rosja w Nicei 14 listopada zapadła decyzja o odblokowaniu zawieszonych po sierpniowej wojnie na Kaukazie rozmów między Unią a Rosją. Negocjacje na temat nowej umowy o partnerstwie i bliskiej współpracy rozpoczną się już 2 grudnia. Prezydent...więcej »
  • Być chrześcijaninem także za kółkiem
  • Zgromadzenie Ogólne ONZ – w nawiązaniu do istniejącej przed laty angielskiej organizacji RoadPeace i jej Europejskiego Dnia Pamięci – wystąpiło z inicjatywą ustanowienia trzeciej niedzieli listopada corocznym Dniem Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych. 16 listopada br. obchodziliśmy go w Polsce po raz trzeci. To bardziej wyraz pamięci dla tych,...więcej »
  • Proroctwo Witkacego
  • Na początku XX wieku Stanisław Ignacy Witkiewicz, artysta, którego trudno posądzać o jakikolwiek oportunizm, prorokował upadek sztuki. Mówił, że niebawem w galeriach artyści prezentować będą własne ekskrementy, a sztuka znajdzie się w służbie ideologii.     Marcel Duchamp poprzez swoje „ready-mades” wyśmiał artystę, dzieło i odbiorcę. ...więcej »
right
left
Orszak Trzech Króli 2012