dzisiaj jest: piątek, 10.02.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 8/2010 » Społeczeństwo »

Śmierć w burkini

autor: Łukasz Kaźmierczak

 

Dwóch mężczyzn ubranych w burki napadło kilka dni temu na jeden z francuskich banków. A nad Sekwaną ponownie rozgorzała debata na temat obecności islamu w przestrzeni publicznej.

 

Islamskie burki i nikaby – noszone przez część muzułmanek stroje, zakrywające całe ciało i pozostawiające jedynie niewielką szczelinę na oczy lub przykrywające je specjalną siatką – budzą o wiele większe emocje, niż wynikałoby to z ich statystycznej obecności na ulicach europejskich miast. Część zachodnich polityków uważa, że burka to w istocie jedynie kawałek materiału pozwalający na manifestację własnej religijności, obyczajowości i odrębności kulturowo-religijnej. Inni widzą w nich natomiast „mały Afganistan” - symbol ucisku kobiety oraz wyzwanie rzucone całej zachodniej cywilizacji. I w ślad za tym formułują postulaty wprowadzenia całkowitego zakazu noszenia wszelkich radykalnych odmiany hidżabu, co ma ich zdaniem zapobiec rozprzestrzenianiu się „raka” radykalnego islamu. Przeciwnicy takiego zakazu uważają jednak, że stanowiłby on przekroczenie dopuszczalnej granicy ingerencji państwa w życie obywateli i godziłby bezpośrednio w ich wolność religijną.

 

Paszport albo burka

Na czele antyburkowej krucjaty stoi dziś, jakżeby inaczej, laicka Francja, w której od dawna krzywym okiem spogląda się na wszelkie zewnętrzne oznaki religijności. Z tego powodu już w 2004 roku nad Sekwaną przeforsowano ustawę zakazującą noszenia w szkołach publicznych wszelkich widocznych symboli religijnych, m.in. muzułmańskich chust, żydowskich jarmułek oraz dużych krzyży.

Teraz na celowniku znalazły się burki. – Coraz częściej trafiamy na kobiety zakryte od stóp do głów. To nie jest zwykła manifestacja uczuć religijnych. To poniżanie kobiet – stwierdził poseł partii komunistycznej Andre Guerin, szefujący specjalnej komisji parlamentarnej, badającej, czy burki nie godzą aby w wolność kobiet i świętą zasadę laickości tamtejszego życia publicznego. Rekomendowany przez jego komisję projekt nowej ustawy zakłada wprowadzenie zakazu noszenia burek, nikabów, burkini (muzułmańskiej odmiany bikini) i wszelkich innych strojów umożliwiających zakrywanie twarzy w przestrzeni publicznej – w szpitalach, szkołach, środkach transportu publicznego, urzędach pocztowych, bankach, na uniwersytetach itp. Za złamanie ustawy nie są przewidywane żadne sankcje karane, jednakże kobiety noszące burki nie będą obsługiwane w urzędach, szpitalach i innych placówkach publicznych. Karane ma być jedynie zmuszanie drugiej osoby do zakładania burki. W projekcie znalazło się także zalecenie, aby noszenie symboli „radykalnych praktyk religijnych” stanowiło przeszkodę w uzyskaniu pozwolenia na pobyt oraz francuskiego obywatelstwa. To ostatnie stanowi zresztą tylko próbę usankcjonowania istniejącego stanu rzeczy. Parokrotnie bowiem odmawiano już nadania obywatelstwa francuskiego właśnie z powodu burki. Ostatni raz – kilka tygodni temu, kiedy francuskie ministerstwo ds. imigracji uznało, że wnioskujący o nie mężczyzna „odrzuca zasady laickości, a także równości między kobietą a mężczyzną”, ponieważ zmusza swoją francuską żonę do noszenia burki.

Uchwalenie ustawy w wersji proponowanej przez „komisję ds. burek” wydaje się więc zwykłą formalnością, tym bardziej że popiera ją większości tamtejszych sił politycznych – od rządzącej centroprawicowej UMP, po deputowanych partii komunistycznej. Patronuje mu także sam prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który wielokrotnie powtarzał, że islamska burka „nie jest mile widziana we Francji”, ponieważ nie jest symbolem religijnym, a jedynie znakiem zniewolenia i dyskryminacji kobiet.

O wprowadzeniu podobnych rozwiązań prawnych coraz głośniej mówi się dziś także we Włoszech, Szwajcarii, a nawet w tak liberalnych państwach jak Belgia, Holandia, Szwecja czy Dania.

 

Ajsza bez zasłony

Według najnowszych sondaży za całkowitym zakazem noszenia burki opowiada się 56 proc. Francuzów. Krytycy takiego rozwiązania wskazują jednak na fakt, że wojna z burkami i nikabami przypomina nieco strzelanie do komara z wielkiej armaty. I trudno odmówić im racji, skoro według danych francuskiego ministerstwa spraw wewnętrznych takie stroje nosi dziś jedynie 2 tys. mieszkanek Francji; co w świetle 5-6- milionowej społeczności muzułmańskiej w tym kraju stanowi liczbę więcej niż znikomą. Na dodatek część z nich to rodowite Francuzki, które dobrowolnie konwertowały na islam.

Po cóż więc - argumentują przeciwnicy zakazu – ryzykować radykalizację nastrojów ze strony umiarkowanej większości wyznawców islamu, która wcale nie popiera tak radykalnych praktyk? Powołują się przy tym na oświadczenie Francuskiej Rady Kultu Muzułmańskiego, która już kilka lat temu stwierdziła, że burka nie jest wymogiem religijnym, ponieważ nie nakazuje jej ani Koran, ani żadne inne teksty religijne. Całkiem niedawno rektor Wielkiego Meczetu Paryża Dalil Boubakeur stwierdził nawet, że islam nie narzuca chust, czego dowodem choćby fakt, że żona Mahometa, Ajsza, nie zakrywała twarzy, udając się do Mekki. Tenże sam islamski duchowny opowiedział się jednak zdecydowanie przeciwko planowanej ustawie, ponieważ jego zdaniem należy najpierw poznać powód, dla którego kobiety noszą burki i traktować ten problem „przypadek po przypadku”.

W tle całej tej dyskusji pojawia się jak zwykle groźba zamachów terrorystycznych, umiejętnie podtrzymywana przez islamskich radykałów. Północnoafrykańskie skrzydło al-Kaidy zagroziło już nawet Francji odwetem „przy pierwszej sposobności” za „rozpętania nowej perfidnej wojny” przeciw burkom.

 

Co wolno nosić?

Przeciwko planowanemu zakazowi noszenia burek opowiedział się także francuski Kościół.

„Obywatele francuscy, w tym katolicy, nie powinni dopuścić, aby zapanowały nad nimi strach lub teoria zderzenia cywilizacji. Jest bardzo ważne, by oddzielić większość naszych muzułmańskich współobywateli, którzy domagają się prawa do swobodnego praktykowania swojej religii, od mniejszości, która powołując się na islam, dąży do zdestabilizowania demokracji” - napisał bp Michel Santier, przewodniczący komisji francuskiego episkopatu ds. dialogu międzyreligijnego, dodając, że takie zakazy jedynie pogarszają sytuację muzułmańskich kobiet. Natomiast ks. Christophe Roucou, szef Komisji Episkopatu Francji ds. Kontaktu z Islamem, stwierdził, że prawny zakaz noszenia burek byłby środkiem nieproporcjonalnym wobec skali problemu, a jeżeli już, to należałoby raczej „popracować nad zmianą mentalności, a środki prawne temu nie służą”. Najdobitniej pomysły francuskich polityków skomentował jednak abp Paryża kard. André Vingt-Trois, oznajmiając, że zadaniem demokracji nie jest wskazywanie ubrań, jakie należy nosić. - Nie sądzę, że obnażone kobiety z plakatów służących reklamie są bardziej szanowane niż kobiety zasłonięte burką – powiedział francuski hierarcha.

Co ciekawe, choć projekt ustawy „antyburkowej” konsultowany był z różnymi nurtami światopoglądowymi, to jednak komisja parlamentarna nie zadała sobie najmniejszego nawet trudu, by wysłuchać w tej sprawie opinii wspólnot religijnych.

Nietrudno się domyślić dlaczego. Jakikolwiek głos w obronie symboli religijnych byłby wszak sprzeczny z wizją nakreśloną obrazowo przez pochodzącą z muzułmańskiej rodziny Fadelę Amary, wiceminister ds. rozwoju miast, zdaniem której Francja winna stać się „latarnią morską oświeconego islamu”.

 

 

 

 

oceń artykuł:
5/5 (2)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Katolik nie potrzebuje maski
  • Janusz Palikot zadeklarował chęć zakrycia twarzy słynnego Chrystusa ze Świebodzina maską Anonymous. W zgrabny sposób połączył kpinę z religijnego symbolu z walką o wolność słowa w internecie (choć chciałoby się raczej napisać „pseudowolność słowa”) oraz z promowaniem własnej osoby i własnego ugrupowania.

    więcej »
  • Autorytet z pieskiem
  • Dotychczas była znana głównie jako autorka sformułowań „Miłość jest jak niedziela”, „Rycz, mała, rycz”, „Wyszłam za mąż, zaraz wracam”, „Serwus, jestem nerwus”. Teraz najbardziej znany cytat jej autorstwa brzmi: „Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam” i dotyczy aborcji. Dwóch aborcji, do dokonania których przyznała się w telewizyjnym reportażu. Jego głównym motywem był fakt, że ona nie lubi dzieci i nigdy ich nie chciała mieć.
    więcej »
  • W obronie wolności słowa. TV Trwam kontra KRRiTV
  • Jeszcze dzień, jeszcze dwa i ta sprawa zniknie w morzu nowych tematów, którymi codziennie absorbuje się opinię publiczną. W końcu tak na dobrą sprawę kto rozumie, o co chodzi z tym multipleksem, na którym nie ma jednej niszowej telewizji? Katolicy protestują, ale kto się będzie nimi przejmował, w końcu oni zawsze jakby co, to jedynie „nadstawią drugi policzek”. Dlaczego musimy upominać się o Telewizję Trwam właśnie teraz?

    więcej »
  • Przy stole czy na marginesie?
  • Negocjacje wokół paktu fiskalnego pokazały, że rola Polski w Unii Europejskiej nie jest tak znacząca jak twierdzili rządzący. W najbliższym czasie okaże się, czy nasz kraj znalazł się poza centrum decyzyjnym Wspólnoty.

    więcej »
  • Świeccy - pora wstać!
  • Nie wiem, czy powstanie Błękitna Polska, ale to, że polscy katolicy się budzą i coraz więcej o nich słychać, jest w najwyższym stopniu godne pochwały!
    więcej »
  • Lekarz z powołaniem
  • Z dr med. Ewą KUCHARSKĄ, reumatologiem, zwyciężczynią w plebiscycie na najlepszego lekarza Małopolski roku 2011 i dyrektorem Centrum Medycznego VADIMED w Krakowie, rozmawia ks. Robert Nęcek
    więcej »
  • Węgry - odwaga samodzielności
  • W sobotę 21 stycznia blisko pół miliona ludzi wyszło na ulice Budapesztu w wielkiej manifestacji gromadzącej tłumy, jakie pamiętam chyba tylko na Mszach podczas pielgrzymek Ojca Świętego. Widziałem dumnych Węgrów, silnych przekonaniem, że obrali słuszną drogę, pełnych nadziei, bo widzą jak wielu ich jest i z tego także bierze się ich siła.

    więcej »
  • "Armagedon nadchodzi"?
  •  

    Warsztaty z szycia pluszaków, kuchnia azjatycka, Japan Quiz, a w sali obok panele dla „fanów psychopatów i ich wąskich źrenic” oraz „praktyczne konkursy”, w których nastoletnie dziewczyny udają lesbijki, a chłopcy homoseksualistów. I to wszystko w naszych szkołach.

    więcej »
  • Niepełnosprawność siedzi w głowie
  • – Pomagamy osobom po amputacjach w zdobyciu porządnej protezy, ale nawet najlepsza nie zastąpi ich poczucia wartości. Ważne jest wciąganie ich w aktywne życie – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” Jasiek Mela, założyciel i prezes fundacji „Poza Horyzonty”.

     
    więcej »
  • Przebijając się przez mur
  • Spotykamy ich na dworcach, na ulicy proszą nas o pieniądze. Dajemy kilka złotych, uspokajając sumienie, albo nie dajemy nic, bo przecież sami wybrali taki los, bo przepiją…

    więcej »
right
left
Orszak Trzech Króli 2012