Siódmy stopień |
Trzęsienie ziemi obróciło w proch i pył coś, co do niedawna zwykliśmy nazywać państwem Haiti. Została tylko bezkształtna struktura niemająca wiele wspólnego z definicją państwowości.
Sejsmiczna tragedia dotknęła 3 mln osób, czyli co najmniej 1/3 ludności Haiti - najbiedniejszego państwa na półkuli zachodniej i zarazem jednego z najuboższych na całym świecie. Liczba ofiar śmiertelnych w dalszym ciągu nie jest w pełni oszacowana, ale sięga na pewno dziesiątków tysięcy. Wstępne dane Haitańskiego Czerwonego Krzyża mówią o 45-50 tys. osób, natomiast Panamerykańska Organizacja Zdrowia (PAHO) szacuje, że zginęło od 50 do 100 tys. ludzi (dane na 18 stycznia br.). Ale pojawiają się także głosy, że ostateczna liczba zabitych może być nawet kilkukrotnie wyższa.
Ciała są wszędzie
Na Haiti brakuje dziś praktycznie wszystkiego - od wody i żywności, po worki do grzebania tysięcy zmarłych. Co gorsza, nie ma nawet lokalnych władz czy jakichkolwiek innych struktur, które mogłyby przyjąć i rozdysponować pomoc humanitarną z zagranicy. Z tego też powodu przedstawiciele Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA) stwierdzili, że jest to najgorsza katastrofa, z jaką ONZ miało do czynienia w całej swej historii.
Nie może być jednak inaczej, skoro Haiti od lat uważane jest za państwo upadłe – pogrążone w całkowitym chaosie, rosnącej przestępczości i faktycznym „bezkrólewiu” – bo władza państwowa istnieje tam jedynie z nazwy, a realne wpływy prezydenta Rene Prevala ograniczają się wyłącznie do bezpośredniego otoczenia jego siedziby w stołecznym Port-au-Prince.
W takiej sytuacji trudno mówić o jakiejkolwiek zorganizowanej pomocy państwowej dla ofiar najpotężniejszego od ponad 200 lata trzęsienia ziemi na Karaibach, którego siłę sejsmolodzy oceniają na 7,3 stopnia w skali Richtera. - Spędziliśmy tutaj trzy dni i trzy noce, ale nic dla nas nie zrobiono. Nie padło nawet słowo pokrzepienia od prezydenta – mówił cytowany przez agencję Reutera mieszkaniec stolicy Pierre Jackson, opiekujący się na chodniku rannymi członkami swojej rodziny. I tak jest w każdym miejscu, do którego dotarł niszczycielski żywioł. Ludzie koczują pod gołym niebem na ulicach, oczekując daremnie pomocy. - Ciała są wszędzie, leżą na ulicach. Wiele ludzi jest nadal uwięzionych pod gruzami. Szpitale są przepełnione. Istnieje wysokie ryzyko epidemii. Najpilniejsze potrzeby to odzież, schronienie, koce, woda pitna, pomoc psychologiczna, lekarstwa, środki opatrunkowe – alarmował jeden z szefów Caritas Haiti, Joseph Jonides Villarson. Podobny obraz wyłania się także z relacji Haiti Press Network, która 24 godziny po trzęsieniu ziemi donosiła: „Miasto jest martwe, na ulicach pełno trupów, część Haiti jest zniszczona”.
Ludzka solidarność, wzajemna pomoc, zbiorowa mobilizacja w obliczu narodowej tragedii – wszystkie te piękne hasła nie mają dziś zastosowania w kraju nędzarzy, w którym do głosu doszedł głód i pragnienie. - Istnieje wielkie ryzyko wystąpienia niepokojów społecznych wśród najuboższej ludności tego kraju - ostrzegła Kim Bolduc, szefowa oenzetowskiego Światowego Programu Żywnościowego (WFP) na Haiti.
Dalsza przyszłość także rysuje się w czarnych barwach. Według obliczeń Banku Światowego straty poniesione przez Haiti w wyniku trzęsienia ziemi odpowiadają wysokości 15 proc. PKB tego kraju, przy czym niektórzy ekonomiści uważają, że są to i tak zbyt zachowawcze szacunki. Tak czy owak, jest to suma zawrotna dla państwa, w którym ok. 80 proc. obywateli już od dawna żyje poniżej progu ubóstwa.
Świat to dużo
W tej wszechobecnej beznadziei jest jednak mała iskierka optymizmu, a to za sprawą naprawdę imponującej i dawno niespotykanej skali pomocy ze strony całej społeczności międzynarodowej. Spontaniczna zbiórka „na Haiti” postępuje w błyskawicznym tempie - tylko w trzech pierwszych dniach od tragicznego trzęsienia ziemi suma pomocy finansowej przekazanej przez rządy i organizacje humanitarne na rzecz jego ofiar wyniosła 268,5 mln dolarów. Wśród darczyńców jest również polski rząd, który wyasygnował na ten cel w sumie ok. 150 tys. dolarów oraz kościelne i pozarządowe organizacje dobroczynne, m.in. UNICEF, Polska Akcja Humanitarna oraz Caritas Polska (ta ostatnia od razu przekazała Haitańczykom 30 tys. euro).
Do tego dochodzi także pomoc specjalistyczna – sprzęt ratunkowy, żywność, lekarstwa oraz niezbędni fachowcy - lekarze, saperzy, ratownicy, w tym m.in. 54 polskich specjalistów z 10 psami wyszkolonymi w poszukiwaniu żywych osób pod gruzami.
Najwięcej zależy jednak jak zwykle od możnych tego świata: - Naród Haiti będzie miał całościową pomoc Stanów Zjednoczonych – oznajmił amerykański prezydent Barack Obama, zapewniając, że pomoc dla Haiti obejmie „wszystko, co możliwe”, na poziomie dyplomacji, pomocy humanitarnej, a także obecności wojskowej. Zdaniem Obamy kraj ten stanowi „w tej chwili priorytet numer jeden amerykańskich ministerstw”.
Wiele zależy także od działań Francji, która wszak w sposób szczególny powinna poczuwać się do odpowiedzialności za swoją dawną kolonię. - Aby przywrócić nadzieję Haitańczykom, trzeba im zakomunikować, że ich nie porzucimy, że już myślimy o odbudowie ich domów innymi sposobami, według innych norm – powiedział szef dyplomacji francuskiej Bernard Kouchner, informując, że prawdopodobnie w marcu odbędzie się międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie i rozwojowi Haiti.
I wreszcie trzecia istotna deklaracja - swoją chęć powrotu do kraju i pomocy w jego odbudowie złożył także były prezydent Haiti Jean-Bertrand Aristide, żyjący od 2004 r. na wygnaniu w Republice Południowej Afryki. Dlaczego jest to dobra wiadomość? Bo narodowa jedność to rzecz, której Haiti potrzebuje dziś na równi z żywnością, lekarstwami i pieniędzmi z zagranicy.
CARITAS POLSKA
włączyła się w pomoc ofiarom trzęsienia ziemi. Na najbardziej doraźne potrzeby poszkodowanych przekazano 30 tys. euro. Tragedia, jakiej doświadczają ludzie na Haiti, jest jednak niewyobrażalna. Ludzie ciągle są w szoku, szukają swoich najbliższych. Istnieje groźba wybuchu epidemii, dlatego trzeba dostarczyć na miejsce leki, koce, wodę pitną, itp. W kolejnych latach również będzie potrzebna pomoc materialna na odbudowę zniszczonych miast.
By wesprzeć działania Caritas Polska, można wysyłać charytatywny SMS o treści „Pomagam” pod nr 72 052 (koszt 2, 44 zł z VAT).
Można również wpłacać ofiary z dopiskiem HAITI na konto:
Caritas Polska, ul. Skwer Kard. Wyszyńskiego 9, 01-015 Warszawa
Bank PKO BP S.A. 70 1020 1013 0000 0102 0002 6526
Bank Millenium S.A. 77 1160 2202 0000 0000 3436 4384
www.caritas.pl
FUNDACJA STUDNIA NADZIEI
zajmuje się pomocą misjom katolickim i wsparciem budowy studni oraz sieci wodociągowych w krajach rozwijających się. W obliczu dramatu Haiti chce pilnie skierować tam wszelką możliwą pomoc. Na miejsce dotarły już ekipy ratownicze, z którymi Fundacja ma kontakt. Tak więc również pomoc ofiarodawców dotrze tam sprawnie i efektywnie.
Wpłaty należy przekazywać z dopiskiem „Dla Haiti” na konto:
Fundacja Studnia Nadziei, ul. Oboźna 7/28, 00-332 Warszawa
Bank BZ WBK S.A.
Nr konta PLN: 56 1090 1883 0000 0001 1007 8071
Nr konta EUR: 10 1090 1883 0000 0001 1007 8123
| oceń artykuł: |
|
0/5 (0) |
| poprzedni | następny | wróć |
- Katolik nie potrzebuje maski
-
Janusz Palikot zadeklarował chęć zakrycia twarzy słynnego Chrystusa ze Świebodzina maską Anonymous. W zgrabny sposób połączył kpinę z religijnego symbolu z walką o wolność słowa w internecie (choć chciałoby się raczej napisać „pseudowolność słowa”) oraz z promowaniem własnej osoby i własnego ugrupowania.
więcej » - Autorytet z pieskiem
-
Dotychczas była znana głównie jako autorka sformułowań „Miłość jest jak niedziela”, „Rycz, mała, rycz”, „Wyszłam za mąż, zaraz wracam”, „Serwus, jestem nerwus”. Teraz najbardziej znany cytat jej autorstwa brzmi: „Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam” i dotyczy aborcji. Dwóch aborcji, do dokonania których przyznała się w telewizyjnym reportażu. Jego głównym motywem był fakt, że ona nie lubi dzieci i nigdy ich nie chciała mieć.więcej »
- W obronie wolności słowa. TV Trwam kontra KRRiTV
-
Jeszcze dzień, jeszcze dwa i ta sprawa zniknie w morzu nowych tematów, którymi codziennie absorbuje się opinię publiczną. W końcu tak na dobrą sprawę kto rozumie, o co chodzi z tym multipleksem, na którym nie ma jednej niszowej telewizji? Katolicy protestują, ale kto się będzie nimi przejmował, w końcu oni zawsze jakby co, to jedynie „nadstawią drugi policzek”. Dlaczego musimy upominać się o Telewizję Trwam właśnie teraz?
więcej » - Przy stole czy na marginesie?
-
Negocjacje wokół paktu fiskalnego pokazały, że rola Polski w Unii Europejskiej nie jest tak znacząca jak twierdzili rządzący. W najbliższym czasie okaże się, czy nasz kraj znalazł się poza centrum decyzyjnym Wspólnoty.
więcej » - Świeccy - pora wstać!
-
Nie wiem, czy powstanie Błękitna Polska, ale to, że polscy katolicy się budzą i coraz więcej o nich słychać, jest w najwyższym stopniu godne pochwały!więcej »
- Lekarz z powołaniem
-
Z dr med. Ewą KUCHARSKĄ, reumatologiem, zwyciężczynią w plebiscycie na najlepszego lekarza Małopolski roku 2011 i dyrektorem Centrum Medycznego VADIMED w Krakowie, rozmawia ks. Robert Nęcekwięcej »
- Węgry - odwaga samodzielności
-
W sobotę 21 stycznia blisko pół miliona ludzi wyszło na ulice Budapesztu w wielkiej manifestacji gromadzącej tłumy, jakie pamiętam chyba tylko na Mszach podczas pielgrzymek Ojca Świętego. Widziałem dumnych Węgrów, silnych przekonaniem, że obrali słuszną drogę, pełnych nadziei, bo widzą jak wielu ich jest i z tego także bierze się ich siła.
więcej » - "Armagedon nadchodzi"?
-
Warsztaty z szycia pluszaków, kuchnia azjatycka, Japan Quiz, a w sali obok panele dla „fanów psychopatów i ich wąskich źrenic” oraz „praktyczne konkursy”, w których nastoletnie dziewczyny udają lesbijki, a chłopcy homoseksualistów. I to wszystko w naszych szkołach.
więcej » - Niepełnosprawność siedzi w głowie
-
– Pomagamy osobom po amputacjach w zdobyciu porządnej protezy, ale nawet najlepsza nie zastąpi ich poczucia wartości. Ważne jest wciąganie ich w aktywne życie – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” Jasiek Mela, założyciel i prezes fundacji „Poza Horyzonty”.
więcej » - Przebijając się przez mur
-
Spotykamy ich na dworcach, na ulicy proszą nas o pieniądze. Dajemy kilka złotych, uspokajając sumienie, albo nie dajemy nic, bo przecież sami wybrali taki los, bo przepiją…
więcej »
Tematy numeru:
- Kultura
- Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy
- Wiara i Kościół
- Blef religijności
- Społeczeństwo
- Katolik nie potrzebuje maski
- Rodzina
- Choinka w małżeńskiej sypialni



drukuj















