dzisiaj jest: piątek, 10.02.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 31/2010 » Społeczeństwo »

Miasta przemijają

autor: Adam Suwart

- Miasta przemijają, ale ludzie nie – mówi Wilfried Just, dyplomowany inżynier geodeta, pracujący przy wytyczaniu niemieckich autostrad, interesujący się zagadnieniami urbanistyki w rozmowie z Adamem Suwartem


Większość swojego zawodowego życia spędził Pan, planując zachodnioniemieckie autostrady, z których Niemcy mogą być naprawdę dumne. Czy mógł się Pan spodziewać, że w latach 90. i później tymi autostradami ze wschodnich krajów związkowych masowo „uciekną” ich mieszkańcy?

- Jest to pytanie o to, czy w latach 60. i 70. w ogóle mogliśmy spodziewać się, że runie mur berliński, a Niemcy się zjednoczą. Zapewne nawet jeśli wielu Niemców ze wschodu i zachodu o tym marzyło, to jednak wizje te nie miały wówczas realnego kształtu. A już na pewno nie mogliśmy wtedy jeszcze przewidzieć dość masowego wyjazdu mieszkańców NRD na zachód; było to wtedy po prostu nie do pomyślenia. Mur berliński wydawał się nieprzekraczalny. Co innego, gdy runął – wtedy po 1989 r. te procesy zaczęły być zauważalne.

 

I na dość długo podzieliły Niemców. Mówiło się o słynnych „Osti” i „Westi” i o ciężarach, jakie ci ostatni musieli ponosić na rzecz podniesienia wschodnich terenów połączonych Niemiec.

- Rzeczywiście, terminy te funkcjonowały, a integracja kraju, podzielonego przez prawie pół wieku na dwie republiki, nie mogła być łatwa. Kto wie jednak, czy ciągłe powtarzanie w mediach owego podziału nie przyczyniło się do jego utrwalenia bardziej niż rzeczywista sytuacja finansowa czy bytowa ludności we wschodnich rejonach Niemiec, o których wyrównanie, ale raczej w górę, dbano stanowczo i stopniowo.

 

Jednak mówienie o podziale było i zapewne jest nadal zasadne, skoro z wielu miast wschodnich Niemiec tak wielu mieszkańców wyjechało na zachód kraju, stereotypowo bogatszy, nowocześniejszy, pozwalający na łatwy start w zasobne życie.

- Zaczęło się od wyjazdu do dawnej NRF, najpierw w ramach łączenia rodzin, potem „chwilowo” w poszukiwaniu lepszego zatrudnienia, by często zostać na zachodzie na stałe. Byli też tacy, którzy wyjeżdżali w ogóle za granicę. Nie da się ukryć, że wiele miast we wschodnich landach opustoszało, a całe osiedla wzniesione w ramach enerdowskiej gospodarki socjalistycznej stoją puste. Często przywołuje się tu przykład Lipska, który jednak stopniowo z tego marazmu i zastoju wychodzi obronną ręką, podobnie jak Drezno czy Erfurt, a także całe dzielnice Berlina. Służy temu kilka specjalnych programów, które mają zaradzić skutkom wyludnień, między innymi program „Przebudowa Miast - Wschód”. Paradoksalnie zmniejszanie się ośrodków miejskich postrzega się jako szansę dla nich, dlatego między innymi w ramach wspomnianego programu wyburzone zostanie w ciągu ostatnich lat, do końca tego roku, łącznie ponad 300 tys. mieszkań. Zmieni się po prostu struktura mieszkalnictwa i nie wszyscy będą mieszkać w miastach.

 

Jednak według prognoz demograficznych ludność we wschodnich landach niemieckich ma do 2050 r. zmniejszyć się aż o połowę.

- To jednak nie jest specyfika typowo wschodnioniemiecka. W prawdzie we wschodnich Niemczech tradycyjnie, od lat obserwowany jest tak zwany „ujemny przyrost naturalny”, ale jednak problemy takie występują na różnym poziomie w większości państw Starego Kontynentu. We wschodnich miastach wprawdzie „kurczą się” małe miasta przemysłowe: np. ludność Eisenhüttenstadt zmalała przez 20 lat z 50 do 33 tys. mieszkańców, ale na przykład nadgraniczne miasto Görlitz przeżyło dość znaczny napływ rencistów z zachodu Niemiec, którzy stwierdzili, że tu na starość będzie się im żyło lepiej. W niektórych miasteczkach Brandenburgii czy Meklemburgii-Przedpomorza, szczególnie w rejonie nadgranicznym, zamieszkało na przykład wielu Polaków, którzy są tam mile widziani, a sami dobrze się czują, mogąc kupić niezłe mieszkania po niższej cenie niż kilkadziesiąt kilometrów na wschód, w Polsce.

 

Los niektórych  miasteczek wschodnioniemieckich jednak wydaje się przesądzony, skoro mówi się, że w powiatach Prignitz czy Uckemark nieopłacalne jest nawet utrzymanie miejskich wodociągów, bo nikt już prawie z nich nie korzysta, a stojąca w rurach woda osadza tylko kamień.

- Może taka jest prawidłowość rozwoju społeczności ludzkich. W końcu wiele miasteczek istniejących w średniowieczu nie przetrwało do dziś, to i może niektóre obecne miejscowości przestaną istnieć, a ludzie zamieszkają gdzie indziej. Miasta przemijają, ale ludzie nie. I dlatego nie bałbym się o los autostrad, o których wspomniał pan na początku. Dopóki ludzie będą gdziekolwiek mieszkać, drogi zawsze muszą ich łączyć, i nawet jeśli nie połączą niektórych wyludniających się miast niemieckich, to zawsze mogą łączyć nas, Polaków i Niemców, oraz inne kraje europejskie. 

 


 

 

 

 

oceń artykuł:
0/5 (0)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Katolik nie potrzebuje maski
  • Janusz Palikot zadeklarował chęć zakrycia twarzy słynnego Chrystusa ze Świebodzina maską Anonymous. W zgrabny sposób połączył kpinę z religijnego symbolu z walką o wolność słowa w internecie (choć chciałoby się raczej napisać „pseudowolność słowa”) oraz z promowaniem własnej osoby i własnego ugrupowania.

    więcej »
  • Autorytet z pieskiem
  • Dotychczas była znana głównie jako autorka sformułowań „Miłość jest jak niedziela”, „Rycz, mała, rycz”, „Wyszłam za mąż, zaraz wracam”, „Serwus, jestem nerwus”. Teraz najbardziej znany cytat jej autorstwa brzmi: „Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam” i dotyczy aborcji. Dwóch aborcji, do dokonania których przyznała się w telewizyjnym reportażu. Jego głównym motywem był fakt, że ona nie lubi dzieci i nigdy ich nie chciała mieć.
    więcej »
  • W obronie wolności słowa. TV Trwam kontra KRRiTV
  • Jeszcze dzień, jeszcze dwa i ta sprawa zniknie w morzu nowych tematów, którymi codziennie absorbuje się opinię publiczną. W końcu tak na dobrą sprawę kto rozumie, o co chodzi z tym multipleksem, na którym nie ma jednej niszowej telewizji? Katolicy protestują, ale kto się będzie nimi przejmował, w końcu oni zawsze jakby co, to jedynie „nadstawią drugi policzek”. Dlaczego musimy upominać się o Telewizję Trwam właśnie teraz?

    więcej »
  • Przy stole czy na marginesie?
  • Negocjacje wokół paktu fiskalnego pokazały, że rola Polski w Unii Europejskiej nie jest tak znacząca jak twierdzili rządzący. W najbliższym czasie okaże się, czy nasz kraj znalazł się poza centrum decyzyjnym Wspólnoty.

    więcej »
  • Świeccy - pora wstać!
  • Nie wiem, czy powstanie Błękitna Polska, ale to, że polscy katolicy się budzą i coraz więcej o nich słychać, jest w najwyższym stopniu godne pochwały!
    więcej »
  • Lekarz z powołaniem
  • Z dr med. Ewą KUCHARSKĄ, reumatologiem, zwyciężczynią w plebiscycie na najlepszego lekarza Małopolski roku 2011 i dyrektorem Centrum Medycznego VADIMED w Krakowie, rozmawia ks. Robert Nęcek
    więcej »
  • Węgry - odwaga samodzielności
  • W sobotę 21 stycznia blisko pół miliona ludzi wyszło na ulice Budapesztu w wielkiej manifestacji gromadzącej tłumy, jakie pamiętam chyba tylko na Mszach podczas pielgrzymek Ojca Świętego. Widziałem dumnych Węgrów, silnych przekonaniem, że obrali słuszną drogę, pełnych nadziei, bo widzą jak wielu ich jest i z tego także bierze się ich siła.

    więcej »
  • "Armagedon nadchodzi"?
  •  

    Warsztaty z szycia pluszaków, kuchnia azjatycka, Japan Quiz, a w sali obok panele dla „fanów psychopatów i ich wąskich źrenic” oraz „praktyczne konkursy”, w których nastoletnie dziewczyny udają lesbijki, a chłopcy homoseksualistów. I to wszystko w naszych szkołach.

    więcej »
  • Niepełnosprawność siedzi w głowie
  • – Pomagamy osobom po amputacjach w zdobyciu porządnej protezy, ale nawet najlepsza nie zastąpi ich poczucia wartości. Ważne jest wciąganie ich w aktywne życie – mówi „Przewodnikowi Katolickiemu” Jasiek Mela, założyciel i prezes fundacji „Poza Horyzonty”.

     
    więcej »
  • Przebijając się przez mur
  • Spotykamy ich na dworcach, na ulicy proszą nas o pieniądze. Dajemy kilka złotych, uspokajając sumienie, albo nie dajemy nic, bo przecież sami wybrali taki los, bo przepiją…

    więcej »
right
left
Orszak Trzech Króli 2012