- Kraje bałtyckie - sąsiad zapomniany
-
Litwa stała się pierwszym krajem, który odwiedził nowy polski prezydent (nie licząc krótkiego czeskiego epizodu). Co prawda, wizyta była nieoficjalna i związana z wakacyjnym wypoczynkiem, niemniej litewscy komentatorzy ocenili ten gest ciepło.
więcej » - Kłótnie o "Solidarność"
-
Minęło 30 lat od podpisania Porozumień Sierpniowych. A my zaprzepaściliśmy właśnie kolejną okazję, by przypomnieć światu, jaką rolę odegrała Polska w obaleniu komunizmu.
więcej » - Instrukcja (nad)używania symboli
-
Wojna na symbole to najbardziej niszczycielska z bezkrwawych batalii. Bezlitosna, niebiorąca jeńców, zostawiająca głębokie rany. Wystarczy popatrzeć dziś na ulice Nowego Jorku i Warszawy.
więcej » - Apeluję do mediów katolickich
-
W naszej gazecie nie będziemy publikować zdjęć dzieci, ludzi chorych oraz dotyczących problematyki śmierci
więcej » - Chcą być samodzielni
-
Aerobik, filmoterapia, psychoedukacja rodziny, trening antystresowy – to tylko niektóre pozycje z długiego alfabetu form terapii, jaki jest realizowany w poszczególnych pracowniach Warsztatu Terapii Zajęciowej „Wiatrak”. Kiedy choć raz odwiedzi się tę placówkę, na zawsze zapamięta się szczęście, jakie maluje się na twarzach niepełnosprawnych.
więcej » - U Polaków w Rumunii
-
Mało kto wie, że w Rumunii żyje wielu Polaków, którzy pozostają wierni katolickiej wierze i tradycji, przywiezionej przed wiekami z ojczyzny. W podróż na spotkanie z nimi udał się abp Henryk Muszyński, który opowiedział nam o tym, z czym spotkał się w Rumunii. Dziś zapraszamy na pierwszą część tej fascynującej podróży – drugą przedstawimy za tydzień.
więcej » - Góralska pomoc dla Wilkowa
-
Zakopiański oddział Związku Podhalan prowadzi akcję „Tatry dla powodzian”. Górale nie ograniczyli się tylko do zbiórki pieniędzy, pomagają na różne sposoby. Już trzy razy dotarli do gminy Wilków przywożąc dary i biorąc udział w porządkowaniu zalanych gospodarstw.
więcej »
- Podatniku, płacz i płać
-
Od przyszłego roku wszyscy Polacy zapłacą wyższe podatki. Rząd podniósł na razie stawki VAT. Wiele wskazuje jednak na to, że na tym się nie skończy i nie będą to jedyne podwyżki danin publicznych.
więcej » - Złoty się zbroi
-
Przed ponad miesiącem agencja Bloomberg uznała złotówkę za najlepszą inwestycję walutową na świecie. Złoty nadal się umacnia. Co to oznacza dla zwykłego Kowalskiego?
więcej » - Nie stać nas na to, aby nie zmieniać edukacji
-
Z Krystyną Szumilas – wiceminister edukacji, odpowiedzialną za jakość w edukacji, w tym za podstawę programową, podręczniki, sposób organizacji pracy szkół, nadzór pedagogiczny i doskonalenie nauczycieli
więcej »
Dyktatura ciała |
Okładka jednego z numerów amerykańskiego czasopisma wywołała w świecie mody niemałe zamieszane. Pojawiła się na niej sama Demi Moore, ale nie we własnym ciele.
„To ja, narcyz się nazywam”
Mimo swojego „dojrzałego”, jak na standardy Fabryki Snów wieku, aktorka wciąż zachowuje nienaganna sylwetkę, a występując w skąpej kreacji francuskiego projektanta, wydawała się nienaturalnie szczupła. Zaciekłe tłumaczenia gwiazdy spełzły jednak na niczym. Dociekliwe media dotarły do szokującej, nawet w dobie Photoshopa, prawdy. Okazało się bowiem, że amerykańskiej gwieździe ciała „użyczyła” polska top modelka – Anja Rubik. Być może świadczy to jedynie o kreatywności wydawców, nieprzebierających w środkach w zaciekłej walce o czytelnika, konkurencja przecież nie śpi. Głębsza refleksja pozwala na jeszcze bardziej przygnębiające wnioski. Kultura wizerunku zewnętrznego, z jaką dziś ewidentnie mamy do czynienia, osiągnęła swoje apogeum, czyniąc z nas narcyzów z krwi i kości.
W kolejce po lepszy wygląd
Machina błędnego koła, w której, bądźmy szczerzy, uczestniczymy wszyscy bez wyjątku, ruszyła na dobre i nic nie wskazuje, by w najbliższej przyszłości miało się coś zmienić w tej kwestii. Zewsząd dociera do nas jednakowy komunikat, różniący się zaledwie zgrabnym, sugestywnym opakowaniem. Na prawo talia osy, na lewo zgrabne nogi o niebotycznej długości, tu bujny biust, tam zgrabne łydki – tak właśnie moglibyśmy w skrócie opisać rzeczywistość naszych miast. Trudno się zatem dziwić, że zatraciliśmy zdrowy rozsądek i bez zastanowienia podążamy za obecnymi standardami piękna. Te stanowią nie lada wyzwanie. Młode, jędrne, sprężyste, bez cala tłuszczu, na dodatek nieustannie poddawane zabiegom pielęgnacyjnym, bijące po oczach seksapilem – ciało określane mianem tylko takich przymiotników stało się szczytem marzeń nie tylko śmietanki celebrytów z pierwszych stron gazet i świata mody. Wystarczy zauważyć, z jaką dbałością troszczą się o swój wizerunek np. członkowie komisji śledczych. Uwierzyliśmy, że ideał wyglądu zewnętrznego zapewni nam szczęśliwe życie w dobrobycie, szczęście w pracy i w życiu osobistym.
Coś jednak musi być na rzeczy, bo panuje przecież przekonanie, że dbałość o fizyczną sferę, balansująca na granicy próżności i narcyzmu, jest dziś synonimem sukcesu. Atrakcyjność fizyczna jest dzisiaj w cenie, również na rynku pracy. Liczy się na równi z doświadczeniem i wykształceniem. A jeśli w wyglądzie mieszczącym się w powszechnie przyjętym standardzie piękna trochę dopomógł chirurg plastyczny, to kogo to obchodzi? Cel przecież uświęca środki. Grupą szczególnie narażoną na takie myślenie są kobiety i to w różnym wieku, a zwłaszcza wkraczające w wiek dorosły, które, pod wpływem uwarunkowań kulturowych, od zarania dziejów stawały do nierównej walki o wpisanie się w obowiązujący właśnie kanon piękna.
W skazanych skądinąd na porażkę zmaganiach o doskonałe ciało prym wiedzie przynoszący wielomilionowe zyski przemysł kosmetyczny, farmaceutyczny, świat mody stojący od zawsze na straży rozmiaru 34 oraz oczywiście kolorowe czasopisma. Z nich to można wyczytać, jak szybko zdobyć i przede wszystkim utrzymać wymarzoną sylwetkę.
Wszystko na talerzu
Gdyby choć na tym można było poprzestać... Zgrabne ciało to wciąż mało – można by powiedzieć bez zbędnej przesady. Obsesja seksualności to dziś drugie imię troski o ciało. I ona urasta do rangi istnego szaleństwa, gdy nawet fryzura ma być zmysłowa i seksowna. Ta sfera ludzkiej fizyczności już dawno przestała być tabu. Odarta została także z taktu. Skrzętnie przyczynia się do tego przemysł filmowy. To, co przecież przyciąga tłumy do kin, to przemoc i seks. Ze święcą więc szukać dobrej produkcji, która oparłaby się tej pokusie.
Podobną strategią kieruje się współczesna reklama. Ciało ludzkie, jako nośnik reklamowanych treści, zdaje się być gwarantem wysokich słupków sprzedaży. Finansowy zysk liczy się tak bardzo, że do rzadkości wcale nie należą reklamy, w których występują, jak to najczęściej bywa, roznegliżowane panie „umieszczane” na remontowanych kamienicach. Bywa, że takie billboardy zajmują powierzchnię kilku pięter... Zniesmaczenie, z którym przychodzi ich mieszkańcom spożywać posiłek, gdy w tle mają np. reklamę bielizny, bywa często mylone z pruderią. A reklamowany produkt pozostaje kwestią drugorzędną.
Drobną czcionką
Dyktatura ciała, chytrze potęgowana przez zbijające na niej krocie koncerny, ma i ciemną stronę medalu. Podobnie jednak jak pomijamy drukowane drobną czcionką skutki uboczne np. leków, tak i nie chcemy dostrzegać, dokąd w rzeczywistości zaprowadzi nas obsesyjna dbałość o ciało. Niskie poczucie własnej wartości, chorobliwa nieśmiałość spowodowana własnym wyglądem w konfrontacji z panującymi standardami piękna to zaledwie czubek góry lodowej. Niepostrzeżenie niewinne na pierwszy rzut oka stosowanie kolejnej diety, argumentowane chęcią zdrowego trybu życia, w wielu przypadkach prowadzi do zaburzeń odżywania się, na które cierpi 5 proc. kobiet i dziewcząt w wieku od 15 do 25 lat. Na bulimię cierpi od 3 do 5 proc., a na mało jeszcze znany zespół kompulsywnego objadania się (BED: z ang. binge eating disorder) – ok. 2 proc. To, co najbardziej niepokoi, to fakt, że z roku na rok obniża się wiek osób zapadających na wyżej wymienione choroby. Anoreksja zbiera żniwo wśród coraz to młodszych kobiet, ba, dotyczy nawet dziewczynek poniżej 10. roku życia.
Kształty mają głos
Hiszpańscy politycy opracowali projekt ustawy o zakazie reklamy chirurgii plastycznej oraz środków odchudzających. Jeśli wejdzie ona w życie, uzyska statut podobny do tego, który mają reklamy nikotyny czy alkoholu. W ten sposób mieszkańcy Półwyspu Iberyjskiego, na czele z ministerstwem zdrowia, chcą walczyć z plagą anoreksji i obsesyjnym poprawianiem wyglądu. Z niebezpieczną modą na odchudzanie, supermłodość i manipulowanie wizerunkiem kobiety walczą również Włosi. Do obejrzenia w internecie na stronie www.ilcorpodelledonne.com niespełna półgodzinnego filmu dokumentalnego pt. „Ciało kobiet” w reżyserii Lorelli Zanardo zachęcało niedawno Radio Watykańskie. Jest on rejestracją najbardziej upokarzających i pogardliwych aktów nadużyć i manipulacji skierowanych pod adresem kobiet pracujących we włoskiej telewizji oraz dokumentem świadczącym o dyskryminacji pań powyżej 38 lat. To swoista forma krytyki patologicznych wręcz trendów panujących we współczesnym świecie, które zataczają coraz szersze kręgi.
Takie, choć może wciąż nieliczne akcje, stanowią głos rozsądku i napawają nadzieją, że niebawem obecna moda przeminie i do głosu dojdą normalne kształty.
| poprzedni | następny | wróć |
Tematy numeru:
- Wiara i Kościół
- Nie ma krzyża bez Chrystusa
- W kraju ateistycznych autobusów
- Społeczeństwo
- Kłótnie o "Solidarność"
- Bliżej Biblii
- Zagubiona owca, zagubiona drachma, zagubiony człowiek
- Rodzina
- Nasze dziecko jest już z nami



drukuj













