Wieczne dziewczynki |
W życiu każdej dziewczynki powinien nadejść taki czas, kiedy lalki odchodzą na bok. Nie zawsze jednak jest to równoznaczne z krokiem uczynionym w dorosłość.
Od ponad pięćdziesięciu lat dziewczynki na całym świecie bawią się Barbie. Ta plastikowa lalka o kobiecych, zdecydowanie nienaturalnych kształtach ma talię osy, wyjątkowo długie nogi i obfity biust. Produkująca zabawkę firma stworzyła wokół niej całą otoczkę, którą można by nazwać filozofią czy stylem życia. Barbie ma więc luksusowe domy, szafy pełne ubrań, ekstra samochody i grono przyjaciół. Nic dziwnego, że wiele dziewczynek marzy o tym, aby być do niej podobną. Ale znacznie gorzej, kiedy dorosłe kobiety pragną, niekiedy podświadomie, być takie, jak lalka Barbie. To już jednak inna historia.
Piotruś i Barbie
W psychologii znane jest zjawisko nazywane „syndromem Piotrusia Pana”. Tym mianem określa się zachowania mężczyzn, którzy wykazują niedojrzałość na płaszczyźnie społecznej, emocjonalnej, ale także ekonomicznej. To wieczni chłopcy, którzy tak właściwie nigdy nie dorastają. Często też nie chcą za cokolwiek ponosić odpowiedzialności, zwłaszcza za innych ludzi.
Żeby oddać sprawiedliwość, trzeba przyznać, że problem ten dotyczy także pań. Pozostawanie przez kobiety wiecznym podlotkiem nazywane jest „syndromem lalki Barbie”. Jak twierdzą jednak specjaliści, jest ich mniej niż „Piotrusiów Panów”. − Niektóre dziewczyny pozostają w dorosłym życiu na etapie kupowania różowego futerka. Nie podejmują żadnej aktywności zawodowej i reprodukcyjnej, stale się bawią – wyjaśnia prof. Tomasz Szlendak, socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Sytuacja jest tym trudniejsza, że kobiety, które zachowują się jak „wieczne dziewczynki”, podobnie zresztą jak wspomniani „wieczni chłopcy”, wcale nie chcą zmieniać tego stanu. Są już dorosłe, przynajmniej według metryki, więc czują się swobodne i wolne. Jednocześnie nie mają zamiaru ponosić odpowiedzialności za swoje czyny.
Być kimś innym
Gdzie można doszukiwać się przyczyn „syndromu lalki Barbie”? Po pierwsze, na co zwracają uwagę naukowcy zajmujący się tym zagadnieniem, często mamy do czynienia z prostym mechanizmem: chcemy być kimś innym, niż jesteśmy. To dlatego nastolatka chce być dojrzałą kobietą, a dojrzała kobieta − nastolatką, co oczywiście z góry skazane jest na niepowodzenie.
Nie bez znaczenia pozostaje tu również współczesny rynek pracy. – Ceniony jest tam głównie wizerunek, pozór, pedantyczność czy zdolność manipulowania. Przez to „produkowani” są ludzie bez charakteru, w tym także „wieczne dziewczynki” − stwierdza Maria Rogaczewska z Zakładu Psychologii Społecznej Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.
Podobnie „twórczą” rolę odgrywa wszechobecna kultura masowa. − W pewien sposób przymusza ona kobiety do niedorastania, chociażby na poziomie fizycznym. Niemałą rolę w kształtowaniu ich wizerunku odgrywają wzorce, które czerpią one na przykład ze wszelkiego typu reklam kosmetyków, pokazujących jak idealne może być kobiece ciało. Osiągnięcie tego ideału ułatwia mnogość gabinetów kosmetycznych czy proponowanych zabiegów z zakresu chirurgii plastycznej − zauważa prof. Tomasz Szlendak.
Rodzice załatwią...
Za wychowanie niedojrzałych kobiet często odpowiedzialni są także ich rodzice, którzy swoim postępowaniem dają córce niewłaściwy wzór. − Musimy pamiętać, że jedna z podstawowych potrzeb psychicznych dziecka, to, obok potrzeby miłości i akceptacji oraz autonomii, potrzeba bezpieczeństwa. Jest ona niezbędna do jego dojrzałego rozwoju, a zaspokojona zostaje tylko wtedy, kiedy rodzice określają jasne i czytelne zasady oraz normy. Dopóki sam rodzic nie wie, jaką hierarchię wartości wyznaje, to jak ma ją przekazać dziecku? – tłumaczy Joanna Sakowska, psycholog z Ośrodka Rozwoju Edukacji w Warszawie. Jak się okazuje, bardzo ważny jest także czas poświęcony dziecku. Bywa, że kobiety z „syndromem lalki Barbie” nie zaznały w rodzinnym domu ciepła i bliskości. Na co dzień nie czuły rodzicielskiej opieki, bo rodzice byli po prostu zapracowani.
Niewłaściwe są również odmienne postawy rodziców, którzy próbują ciągle chronić swoje dzieci. Zdarza się, że matka mówi do dorosłej córki: „Ty jesteś jeszcze mała, nie potrafisz, ja za ciebie wszystko zrobię”. W takim wyręczaniu można posunąć się jeszcze dalej. Bywa, że rodzice zaczynają także rozwiązywać za własne dziecko różne ważne problemy czy wpływać na jego życiowe wybory dotyczące np. zawodu czy kierunku studiów. Ile młodych dziewcząt słyszy od ojca czy matki: „Nie podobało ci się na tych studiach? Nie szkodzi, zapłacimy za kolejne”. Nietrudno wtedy dojść do wniosku, że jest ktoś, kto znajdzie wyjście z każdej sytuacji. Nie ma się więc czym przejmować... Również co do wyborów córki odnośnie do znajomych czy nawet życiowych partnerów, rodzicom wydaje się, że ich decyzje będą najlepsze. W tym wszystkim zapominają, że nie wychowują dziecka dla siebie. Takim zachowaniem sprawiają, że nie potrafi ono podjąć dorosłego, a więc odpowiedzialnego życia i przestaje wierzyć w siebie.
Wiek nie gra roli
Panie z „syndromem lalki Barbie” mogą mieć też więcej niż dwadzieścia parę lat. Jeden z księży wspomina zdarzenie, które ciągle ma w pamięci, mimo iż miało miejsce przed laty. Do kościoła, w którym pracował, przyjechał polonijny zespół ze Stanów Zjednoczonych. – Zespół śpiewał na Mszy św., a występujące w nim 60-letnie kobiety umalowane, ubrane w pozłacane szpilki, kręciły biodrami i podskakiwały. To był dla mnie straszny widok. Pomyślałem, że ciągle chcą być one niczym bawiące się beztrosko, rozkapryszone dziewczynki – opowiada.
Nie ma oczywiście nic niewłaściwego w tym, że człowiek, także w starszym wieku, potrafi się dobrze bawić. − Zaręczam, że takiej zabawy jak te, które organizują moi podopieczni z Uniwersytetu Trzeciego Wieku nie ma absolutnie nigdzie. I nie ma w tym nic złego. To, że się dobrze bawimy, zaczyna być wadą, kiedy zderzamy się z kulturą, która promuje wyłącznie zabawę i nieodpowiedzialność, uznając je za wartość – mówi prof. Tomasz Szlendak, wieloletni prezes Toruńskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Kryzys dojrzałości dotyka dziś zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Czy jednak każda „wieczna dziewczynka” i każdy „wieczny chłopiec” mogą całą odpowiedzialność za taki stan rzeczy zrzucić na barki swoich rodziców i otaczającej ich kultury masowej? Zapewne nie. Każdy dorosły powinien przecież odpowiadać sam za siebie. Mimo że w życiu dużo wygodniej jest, kiedy pozwolimy, by to ktoś inny usuwał nam kłody spod nóg i dawał gotowe rozwiązania, jak na tacy. Trzeba mieć jednak świadomość, że możemy wówczas stać się lalką w czyichś rękach.
| oceń artykuł: |
|
3.1/5 (15) |
| poprzedni | następny | wróć |
|
|
dodaj komentarz
|
- Choinka w małżeńskiej sypialni
-
Metody naturalnego planowania rodziny uważane są przez „postępowe” kobiety i ich wygodnych partnerów za opresyjną katolicką moralność, a przez pary (także niewierzące), które je stosują – za małżeński cement. Gdzie leży prawda?
więcej » - Jak robią to Polki?
-
Rozmowa z Marią Kuźmiak, instruktorką metod naturalnego planowania rodziny (NPR), o stylu życia z płodnością, na przyjęcie którego nigdy nie jest za późno, a także o tym, gdzie znaleźć potrzebną pomoc i o wsparciu męża, którego tak potrzebuje kobieta
więcej » - Zatrzymać się jak samarytanin
-
Zdrowa dieta, zdrowa woda, zdrowe żywienie... Sport to zdrowie. Taniec to zdrowie. Śmiech to zdrowie, etc. Media lansują zdrowy tryb życia, bo jest na to popyt. Cierpienie „źle się sprzedaje”, więc po co je eksponować.
więcej » - Zdrada i co dalej?
-
Wiadomość o zdradzie współmałżonka jest sytuacją wyzwalającą tak silne emocje, że nasza reakcja może zaskoczyć nas samych.
więcej » - Razem powiedzmy "Nie!"
-
Obserwując nieprzyjazne polskim rodzinom poczynania premiera i rządu, większość z nas pozostaje biernymi widzami. Ewentualnie lubimy sobie ponarzekać. Ale można też spróbować coś zrobić...
więcej » - Babcia z indeksem
-
Halina chodzi z kijkami i uczy się angielskiego, więc wie, że to nordic walking. Ela rozkręca wielopokoleniowy chór, Bożena lubi bydgoskie lekcje muzealne, a Jan tworzy teatr z prawdziwego zdarzenia.
więcej » - Dobra, rodzinna inwestycja
-
Uwielbią wspólnie spędzać czas, czy to na wycieczkach, czy wylegując się rodzinnie na kanapie. Ale każde z nich lubi też pobyć sam na sam z książką. A co najważniejsze, jak przyznają, są bardzo szczęśliwi.
więcej » - Akceptować czy kochać?
-
Jednym ze źródeł nieporozumień i konfliktów między ludźmi jest mylenie miłości z akceptacją. Akceptacji najbardziej domagają się egoiści, krzywdziciele i ci, którzy nie chcą się zmienić, bo twierdzą, że już „tacy” są.
więcej » - Życie zaczyna się po sześćdziesiątce?
-
Pracują, uczą się, żeglują, prowadzą własne biznesy, a w tym wszystkim mają jeszcze czas dla wnuków. Zmienia się model dziadkowania, bo seniorzy odkrywają, że emerytura nie musi oznaczać rezygnacji z marzeń i aktywności.
więcej » - Ekumenizm? Normalność i szacunek
-
więcej »Nie myśleliśmy nigdy o doktrynach czy dogmatach, które dzielą nasze wyznania. Kochamy się i szanujemy nawzajem. Bóg jest jeden, dlatego chcemy razem przeżywać tak ważne wydarzenie, jak spotkanie z Nim – podkreślają państwo Urbańscy z Wisły
Tematy numeru:
- Kultura
- Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy
- Wiara i Kościół
- Blef religijności
- Społeczeństwo
- Katolik nie potrzebuje maski
- Rodzina
- Choinka w małżeńskiej sypialni



drukuj
















...nie ma też w psychologii żadnego "syndromu lalki Barbie", chyba że jest to psychologia spod znaku "kawy czy herbaty" albo pogawędek dwóch pań u fryzjera; generalnie słabizna