dzisiaj jest: piątek, 10.02.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 11/2010 » Kultura »

Z głową w chmurach

autor: Natalia Budzyńska

 

Wspólne dla nich jest to, że żyją sztuką i nie ukończyli żadnych artystycznych szkół. Swoje myśli i sny zamieniają w rysunki. To są ich słowa.

 

 

Mówi się o nich artyści prymitywni lub naiwni. Prymitywni? Chyba nie, ale naiwni owszem. Naiwna jest ich postawa wobec świata, który wbrew wszystkiemu uważają za dobry i przyjazny. Ich ufność i najczęściej kompletne nieprzystosowanie do życia w świecie interesownym i uporządkowanym powoduje, że ludzie patrzą na nich jak na dziwaków. Dla świata są outsiderami, nieszkodliwymi wariatami, prymitywami właśnie. Patrzy się na nich trochę z politowaniem, jak na chore dzieci, ale najczęściej bez miłości i współczucia. Tymczasem to są prawdziwi artyści, namaszczeni przez Boga talentem, rozmawiają ze sobą i światem innym językiem. Często ich przeżycia artystyczne mają wymiar mistyczny, zawsze są przekonani o istnieniu siły wyższej, poza tym światem. Są wybrańcami, a ich życie wewnętrzne nie ma w sobie nic z prymitywizmu – jest znacznie bogatsze od życia niejednego z nas.

 

Samorodki

Malarstwo naiwne zostało odkryte dla sztuki na początku XX w. Jeden z jego wielkich miłośnków, niemiecki krytyk Wilhelm Uhde, nazwał taką twórczość „malarstwem świętego serca”. Wydaje się, że trafił w samo sedno. Malarzy naiwnych nie obchodzą prądy w sztuce i przeróżne style oraz mody, tworzą z potrzeby serca, wyrażają swoje osamotnienie, swoje sny i wizje, swoje lęki i swoją radość. Ich obrazy cechuje szczerość i niepowtarzalna ekspresja, często są niezwykle kolorowe i dekoracyjne i potrafią zachwycić magicznym klimatem mimo nieporadności formy. Nikt ich nie uczył malować, intuicja i pasja kazała im chwycić za pędzel lub kredki. Sztuką naiwną zafascynowali się malarze związani z surrealizmem, inspirowali się nią m.in.: Picasso, Chagall, Klee.

Najsłynniejszymi przedstawicielami polskiej szkoły naiwnej byli Nikifor i Teofil Ociepka. O ich życiu i twórczości opowiadają filmy fabularne („Nikifor” oraz „Angelus”), a ich malarstwo jest dziś znane na całym świecie. Polska sztuka naiwna znajduje się w wielu europejskich kolekcjach, w Stanach Zjednoczonych za obraz znanego malarza prymitywisty z Polski płaci się nawet kilka tysięcy dolarów. W Polsce zaledwie kilka osób interesuje się artystami naiwnymi. Dopiero dwa lata temu powstała idea Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Naiwnej Nikisz-For, który odbywa się w Katowicach. W Płocku prężnie działa projekt OTO JA, skupiający kilkunastu artystów – mieszkańców Domów Opieki Społecznej z Płocka. W ramach tego projektu powstała jedna z największych w Polsce kolekcji sztuki naiwnej.

 

Dorka dziwaczka

W Muzeum Etnograficznym w Krakowie trwa wystawa pokazująca fascynujący świat kobiety, którą nazywano kiedyś „Nikiforem w spódnicy”. Ale znano ją również jako „głupią Dorkę”, „leniwą Dorkę”, „brudasa” i „niechluja”. Mogła żyć dostatnio i wygodnie, ale to pojęcia nasze dla niej znaczyły coś innego. Wybrała życie samotne, w domu, który wymagał kapitalnego remontu, w towarzystwie zwierząt i góry śmieci. W takim otoczeniu, które dla zwykłego człowieka byłoby nie do wytrzymania, Dorota Lampart malowała swoje kawałki nieba.

Urodziła się w 1906 roku w Krakowie, ale całe swoje życie spędziła w rodzinnej wiosce niedaleko Zawoi. Była dzieckiem nieślubnym młodej góralki Zofii, która nawet nie była w stanie jej wychowywać. Zostawiła dziecko w rodzinnym domu i wyjechała do pracy w mieście. W życiu Doroty pojawiła się krótko przed swoją śmiercią zdradzając objawy choroby psychicznej. Dorota zatem mieszkała u dziadków, którzy zapisali jej w spadku cały majątek. Na pewno widzieli, że Dorota jest inna niż wszyscy: od dzieciństwa miewała sugestywne sny, które lubiła malować. Jednak dopiero, gdy została sama, okazało się, jak bardzo jest życiowo nieporadna. Wkrótce dom zamienił się w ruinę, a pola zarosły chwastami. Nie interesowało jej zarabianie pieniędzy i inne przyziemne rzeczy. Mieszkała w skrajnej nędzy, wśród śmieci, pcheł i szczurów, tymczasem jej obrazy zaczęły pojawiać się w prasie i zainteresowali się nimi kolekcjonerzy. Kolejne domy również szybko zamieniała w rudery, nie chciała przyjmować żadnej pomocy, odgradzała się od świata zewnętrznego wychodząc z domu nocą. Pewnie wtedy, gdy wszyscy spali, ona czuła się bezpiecznie, śpiewała, pasła zwierzęta, rozmawiała ze sobą. Film Hanny Kramarczuk „Ballada o Lampart Dorocie”, nakręcony w 1988 roku, pokazuje 80-letnią kobietę żyjącą w skrajnej nędzy. Dorota Lampart, która nie ufała ludziom, reżyserce pozwoliła towarzyszyć sobie przez cały dzień. Opowiada o trudach samotnego życia, o ciężkiej dla niej pracy fizycznej – jest zima, musi przecież narąbać drewna na opał, pójść do sklepu, ale wspomina także młodość. Później, w zimnej izbie, maluje na pierwszym lepszym papierze, marząc o farbach olejnych i płótnie. Tak żyła kobieta, której obrazy znajdują się w kolekcjach nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. W końcu w 1991 roku zabrano ją z jej zrujnowanego domu do zakładu opiekuńczego w Rajczy, gdzie zmarła w 2005 roku. Tęskniła za Zawoją, za swoimi zwierzętami i domem.

 

Skrawek nieba

Dorota Lampart żyła własnym życiem i uważajmy lepiej, aby nie uznać je za gorsze od naszego. Malowała, modliła się, układała wiersze i pieśni, czytała dewocyjne książki i śniła. Wierzyła w Boga w sposób naiwny, a więc dziecięcy, szczery. Duchem przebywała poza naszym światem, jej oczy widziały anioły i to właśnie tamten świat przynosił jej pocieszenie w samotności i radość. Wierzyła, że może zostać matką, marzyła o macierzyństwie. Przecież Bóg potrafił sprawić, że stara św. Elżbieta zaszła w ciążę. Miała swoich ulubionych świętych: Alojzy, Stanisław Kostka, Kazimierz, Dorota i Genowefa często pojawiają się na jej obrazach. Malowała temperami na papierze, często doklejała kolorowe papierki i pazłotka. Starannie zapisywała na obrazach swoje religijne wiersze. Rzeźbiła z gliny, z drutu i skóry, suszyła zioła i kwiaty i układała z nich piękne kompozycje, hafotwała. I tak minęło niemal sto lat jej życia.

Na wystawie w Muzeum Etnograficznym w Krakowie postarano się, żeby Dorota Lampart przemówiła wieloma głosami. Najważniejszy jest oczywiście głos jej samej: obrazy, zdjęcia, rzeczy, jakie po sobie pozostawiła, listy, nawet jej głos, gdy śpiewa. Zobaczymy dumną kobietę, która wbrew wszystkiemu walczy o szacunek i uznanie dla swej twórczości.

 


 

Wystawa w Muzeum Etnograficznym w Krakowie „Wyrwany skrawek nieba. Malarstwo Doroty Lampart” trwa do 16 maja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

oceń artykuł:
0/5 (0)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Sztuka w piekle
  • „Te portrety robione ukradkiem w tajemnicy, były dla mnie zapomnieniem, wprowadzały w inny świat, mój świat Sztuki”, „Czułam, że muszę informować o naszej egzystencji, albo przynajmniej szkicować”. To słowa artystów (Franciszka Jaźwieckiego i Esther Lurie), którzy tworzyli w piekle.
    więcej »
  • "Wyczólenie na piękno"
  • Proszę nie przecierać oczu ze zdumienia – nie ma mowy o błędzie ortograficznym w tytule; slogan, który towarzyszyć będzie bydgoskiej akcji memorialnej i edukacyjnej, jest grą słów nawiązującą do postaci malarza Leona Wyczółkowskiego. „Wyczół”, „Leo Wycz”, „Wyczółek” obchodzi właśnie „swój” rok.

    więcej »
  • Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy
  • 1 lutego zmarła Wisława Szymborska, polska noblistka, poetka, która nie lubiła życia publicznego. W jej poezji zwykłe wydarzenia stawały się wyjątkowe. Interesował ją człowiek i jego otoczenie. Prostymi środkami mówiła o rzeczach ważnych.

    więcej »
  • Dar Stalina
  • Co jakiś czas pojawia się głos nawołujący do zburzenia Pałacu Kultury i Nauki. W styczniu przypomniał o tym jeden z ministrów obecnego rządu. Jednak Pałac uznany za zabytek nigdy zburzony nie będzie, a większość warszawiaków darzy go ciepłym uczuciem.

    więcej »
  • Białe złoto z Miśni
  • Któż nie słyszał o miśnieńskiej porcelanie? Finezyjne zakończenia, kolorowe zdobienia, a przede wszystkim lekkość i kruchość przyniosła wyrobom produkowanym w królewskiej manufakturze światową sławę. Miśnieńskie dzieła z jej najważniejszych okresów działalności prezentuje wystawa w skarbcu Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

    więcej »
  • Być zapamiętanym jako dobry człowiek
  • Z Jerzym Zelnikiem, aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym, odtwórcą słynnej roli Ramzesa XIII w filmie Faraon,rozmawia Dominik Górny
    więcej »
  • Tajemniczy ogród
  • Ogród, czyli miejsce, gdzie można odpocząć, schować się, nacieszyć oczy pięknem natury, zespolić się z nią. Ogród jako miejsce mityczne, Eden, raj, po którym człowiek przechadza się z Bogiem. Kraina wiecznej szczęśliwości, niestety utracona. Jej ślady w malarstwie naiwnym prezentuje wystawa w Muzeum Śląskim w Katowicach.

    więcej »
  • Po co kinu literatura?
  • Pierwszy polski film pełnometrażowy powstał w 1911 roku i jest owiany tajemnicą. Była to adaptacja utworu Stefana Żeromskiego Dzieje grzechu. Nuda czy dobry początek? Zobaczmy, jak zaczął się romans literatury z kinem.

    więcej »
  • Kanały życia
  • Najnowszy film Agnieszki Holland pt. W ciemności to nie tylko historia o dramacie Żydów w czasie II wojny światowej. To przede wszystkim opowieść o tym, jak cienka jest granica między dobrem a złem.

    więcej »
  • Zapomniane piękno pisma
  • Kaligrafia, czyli sztuka pięknego pisania, dziś wydaje się przeżytkiem. Na szczęście ta umiejętność nie jest całkiem martwa. Zajmują się nią nie tylko pojedynczy artyści, kursy kaligrafii cieszą się coraz większą popularnością.

    więcej »
right
left
Orszak Trzech Króli 2012