dzisiaj jest: piątek, 10.02.2012 | Imieniny:
Przewodnik Katolicki 4/2010 » Kultura »

Szaleństwa wojny

autor: Natalia Budzyńska

Żaden malarz przed Goyą nie oddał tak sugestywnie absurdu wojny. W jego sztuce nie znajdziemy wspaniałych armii i zwycięskich bitew. Zamiast bohaterstwa okrucieństwo, gwałt i zwłoki.

 

 

Pretekstem do koncepcji wystawy „Gdy rozum śpi…” była możliwość wypożyczenia z Muzeum Sztuk Pięknych w Budapeszcie obrazu Francisca Goi „Epizod z hiszpańskiej wojny o niepodległość”. To płótno jest głównym akcentem wystawy w Muzeum Narodowym w Krakowie, wokół niego szaleją demony wojny, złe i okrutne, które Goya przedstawił w formie grafik w cyklu „Okropności wojny”. „Nie wiadomo, kto z kim walczy: żołnierze napoleońscy z hiszpańskimi partyzantami, zwanymi guerillas, czy dezerterzy z różnych armii z plądrującymi pola bitew grabieżcami. To nie jest najważniejsze. Tematem dzieła jest nienawiść i agresja wywołane wojną” – powiedział Janusz Wałek, jeden z kuratorów wystawy. Goya, który dotąd malował portrety i niezobowiązujące sceny rodzajowe na zlecenia, dopuścił wreszcie do głosu swoją trzymaną na cuglach rozumu wyobraźnię. Artysta, którego można nawet podejrzewać o cyniczne działanie mające na celu tylko własne korzyści, dopiero w grafikach uśpił swój rozum i dał wyraz wszystkim swoim skrywanym lękom.

 

Projektant tapiserii

Goya lubił być idealizowany: do dziś mówi się o nim, że miał niezłomny charakter, że piętnował zabobon, bowiem wierzył w siłę rozumu, że nienawidził chciwości i karierowiczostwa. Każdą z tych zalet można łatwo obalić, znając jego życie. Autor jego najnowszej, trochę kontrowersyjnej biografii, Robert Hughes, napisał krótko: „Goya był z pewnością wielkim człowiekiem, ale niekoniecznie przyjemnym”. Jednak wobec sztuki, jaką tworzył, niezbyt dobre cechy jego charakteru nie mają przecież znaczenia.

Goya urodził się w wiosce pod Saragossą, gdzie potem się wychowywał i którą uważał za swoje miasto rodzinne. Matka pochodziła ze zubożałej szlachty, co później dało malarzowi pretekst do używania przed nazwiskiem „de”. Całe życie dążył do tego, żeby obracać się w środowiskach arystokracji, uważając siebie za równego innym szlachcicom, a nie za zwykłego malarza-rzemieślnika.

Nie był genialnym malarzem, początki miał trudne: nie dostał się dwukrotnie do królewskiej Akademii San Fernando, a jego pierwsze obrazy malowane na zamówienie dla kościołów i klasztorów nie przedstawiają sobą niczego szczególnego. Jego kariera rozwinęła się dzięki intratnemu małżeństwu: ożenił się bowiem z siostrą wpływowych malarzy. Przez wiele lat malował teraz projekty do królewskich gobelinów. Tematy były łatwe, lekkie i przyjemne, dziś nie robią żadnego wrażenia, można jedynie obserwować rozwój „goyowskiej” techniki, niemal impresjonistyczną swobodę prowadzenia pędzla.

 

Kombinacje Goi

Piął się cierpliwie wyżej po stopniach kariery, zajmując kolejne stanowiska w królewskim otoczeniu, dzięki czemu otrzymywał kolejne zamówienia. Wreszcie Karol IV i Maria Luiza Parmeńska obdarzyli go tytułem malarza nadwornego. Seňor de Goya korzystał z życia, był bogaty i modny, malował mnóstwo porterów, ale po swojemu – to właśnie one dały mu pieniądze i sławę. Ciekawe jest, że mimo iż brał pieniądze od każdego, nie przypochlebiał się nawet królowi. Można nawet powiedzieć inaczej: bywał złośliwy, a niektóre portrety wyglądają na karykatury. Umiał wykorzystać tych, którzy byli akurat u władzy, co często się mu wybacza lub zapomina. Wkrótce przecież władzę w Hiszpanii przejęli Francuzi, i teraz to oni stali się głównymi zleceniodawcami Goi. Otrzymał nawet od Francuzów order pogardliwie nazywany przez Hiszpanów „bakłażanem”. Co więcej, Goya zgodził się przewodniczyć komisji, która miała wytypować z przejętego przez państwo majątku kościelnego dzieła sztuki, które miały zostać wywiezione przez Francuzów, by zawisnąć w Luwrze jako dar Napoleona. Po upadku Bonapartego jakoś te kompromitacje uchodzą mu na sucho. Można tu obalić kolejny mit – uważa się Goyę za antyklerykała, tymczasem żonę swoją pochował we franciszkańskim habicie, przekazując kościołowi sporą jałmużnę. Nie wahał się też prosić o pomoc księży, którzy mogli obronić go przed opinią zdrajcy. Kombinował do końca życia, wykorzystując swoje koneksje i choć wiadomo, że działanie na dwóch frontach może być niebiezpieczne, król hiszpański do końca życia go wspomagał, nawet wtedy, gdy malarz mieszkał we Francji.

 

Rzeź

„Epizod z hiszpańskiej wojny o niepodległośc” to obraz poprzedzający arcydzieło „Rozstrzelanie powstańców madryckich 3 maja 1808 roku”, które powstało dla króla hiszpańskiego w ramach udowodnienia lojalności dla kraju. Kilka osób walczy ze sobą w jakimś opustoszałym miejscu. Nie wiadomo kto jest kim.

„Panie, po co rysować te potworności?” – spytał podobno Goyę jego służący, gdy ten szkicował zwały trupów. „Dla satysfakcji powtarzania wiecznie ludziom, by przestali być barbarzyńcami” – odpowiedział moralista Goya. Dla malarza królewskiego to grafika okazała się najintymniejszą dziedziną wypowiedzi. „Okropności wojny” to cykl składający się z 82 grafik, każda opisana krótkimi zdaniami. Opowieści o tym, że 60-letni schorowany malarz brał udział w majowym powstaniu w Madrycie można schować między bajki. Na pewno nie wychodził na ulice Madrytu ramię w ramię z powstańcami. „Okropności wojny” nie można traktować jako reporterskiego zapisu wojny domowej, bowiem artysta niewiele widział na własne oczy. Istnieje relacja ogrodnika, który widział, jak Goya z okna swgo domu obserwował przez teleskop egzekucje na wzgórzu Principe Pio. Ów ogrodnik opowiadał, jak po zapadnięciu zmroku szedł na to mijesce razem z Goyą, który szkicował pozostawione zwłoki.

Grafiki porażają okrucieństwem i rozpaczą, gwałcone kobiety, stosy trupów, rozstrzeliwani jeńcy, łupione klasztory, strach i samotność ofiar, sadyzm i furia oprawców. Koszmary wyszły z głowy Goyi. Nie ma tu godności umierania, jest okaleczenie i masakra. „Nie boję się żadnego potwora. Poza jednym: człowiekiem” – pisał Goya w liście do swojego przyjaciela.

Grafiki Goi nie były znane, gdy malarz umierał w 1828 r. w Bordeaux. Cykl powstały w latach 1810-1823 został opublikowany po raz pierwszy 35 lat po śmierci autora.

Na krakowskiej wystawie pokazano kilkanaście grafik z serii „Okropności wojny” oraz reprodukcje fragmentów tak zwanych „czarnych obrazów” Goi, które namalował na ścianach swego domu. To rozpaczliwy wyraz rozgoryczenia artysty światem ogarniętym nienawiścią. Artysta, którzy wierzył w moc rozumu i był zwolennikiem oświecenia, jednocześnie ujrzał na własne oczy, do czego prowadzi rewolucja. Na światło dzienne wyprowadził wszystkie demony, które czają się w ludzkim wnętrzu, obnażył całe zło, do jakiego zdolna jest istota ludzka. „Goya ukazuje jedną z najważniejszych właściwości sztuki, która potrafi brutalnie zmusić nas do zobaczenia najstraszniejszych stron życia, czego zwykle za wszelką cenę staramy się unikać” – napisał hiszpański filozof Ortega y Gasset.

 

Wystawa „Gdy rozum śpi…” czynna do 14 lutego

Muzeum Narodowe w Krakowie

 

 

 

 

 

 

 

oceń artykuł:
0/5 (0)
poprzedni   |   następny wróć
Komentarze dodaj komentarz
  • Sztuka w piekle
  • „Te portrety robione ukradkiem w tajemnicy, były dla mnie zapomnieniem, wprowadzały w inny świat, mój świat Sztuki”, „Czułam, że muszę informować o naszej egzystencji, albo przynajmniej szkicować”. To słowa artystów (Franciszka Jaźwieckiego i Esther Lurie), którzy tworzyli w piekle.
    więcej »
  • "Wyczólenie na piękno"
  • Proszę nie przecierać oczu ze zdumienia – nie ma mowy o błędzie ortograficznym w tytule; slogan, który towarzyszyć będzie bydgoskiej akcji memorialnej i edukacyjnej, jest grą słów nawiązującą do postaci malarza Leona Wyczółkowskiego. „Wyczół”, „Leo Wycz”, „Wyczółek” obchodzi właśnie „swój” rok.

    więcej »
  • Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy
  • 1 lutego zmarła Wisława Szymborska, polska noblistka, poetka, która nie lubiła życia publicznego. W jej poezji zwykłe wydarzenia stawały się wyjątkowe. Interesował ją człowiek i jego otoczenie. Prostymi środkami mówiła o rzeczach ważnych.

    więcej »
  • Dar Stalina
  • Co jakiś czas pojawia się głos nawołujący do zburzenia Pałacu Kultury i Nauki. W styczniu przypomniał o tym jeden z ministrów obecnego rządu. Jednak Pałac uznany za zabytek nigdy zburzony nie będzie, a większość warszawiaków darzy go ciepłym uczuciem.

    więcej »
  • Białe złoto z Miśni
  • Któż nie słyszał o miśnieńskiej porcelanie? Finezyjne zakończenia, kolorowe zdobienia, a przede wszystkim lekkość i kruchość przyniosła wyrobom produkowanym w królewskiej manufakturze światową sławę. Miśnieńskie dzieła z jej najważniejszych okresów działalności prezentuje wystawa w skarbcu Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

    więcej »
  • Być zapamiętanym jako dobry człowiek
  • Z Jerzym Zelnikiem, aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym, odtwórcą słynnej roli Ramzesa XIII w filmie Faraon,rozmawia Dominik Górny
    więcej »
  • Tajemniczy ogród
  • Ogród, czyli miejsce, gdzie można odpocząć, schować się, nacieszyć oczy pięknem natury, zespolić się z nią. Ogród jako miejsce mityczne, Eden, raj, po którym człowiek przechadza się z Bogiem. Kraina wiecznej szczęśliwości, niestety utracona. Jej ślady w malarstwie naiwnym prezentuje wystawa w Muzeum Śląskim w Katowicach.

    więcej »
  • Po co kinu literatura?
  • Pierwszy polski film pełnometrażowy powstał w 1911 roku i jest owiany tajemnicą. Była to adaptacja utworu Stefana Żeromskiego Dzieje grzechu. Nuda czy dobry początek? Zobaczmy, jak zaczął się romans literatury z kinem.

    więcej »
  • Kanały życia
  • Najnowszy film Agnieszki Holland pt. W ciemności to nie tylko historia o dramacie Żydów w czasie II wojny światowej. To przede wszystkim opowieść o tym, jak cienka jest granica między dobrem a złem.

    więcej »
  • Zapomniane piękno pisma
  • Kaligrafia, czyli sztuka pięknego pisania, dziś wydaje się przeżytkiem. Na szczęście ta umiejętność nie jest całkiem martwa. Zajmują się nią nie tylko pojedynczy artyści, kursy kaligrafii cieszą się coraz większą popularnością.

    więcej »
right
left
Orszak Trzech Króli 2012