Miasto czternastu wysp |
Zwiedzając Sztokholm w lecie, można uczestniczyć w licznych awangardowych imprezach na świeżym powietrzu. Przyjeżdżając tam w zimie, można zobaczyć prawdziwe bożonarodzeniowe oblicze metropolii. Turysta nigdy nie zmarnuje czasu, wybierając się do stolicy Szwecji.
Pierwszy dzień pobytu w Sztokholmie. Pytamy starszą kobietę o drogę do centrum miasta. Około 80-letnia pani odpowiada płynną angielszczyzną i z uśmiechem życzy nam miłego pobytu. 
Druga sytuacja. Trzecia w nocy, centrum miasta, grudzień. Pytamy mężczyznę około „pięćdziesiątki”, jak dojść do jednego ze stołecznych klubów. Pan nie zbywa nas odburknięciem lub stwierdzeniem, że nie wie, jak nas pokierować. Z uśmiechem na twarzy wszystko dokładnie tłumaczy i zaczyna rozmowę. Pyta, skąd przyjechałyśmy i o to, jak nam się podoba Sztokholm. Gdy odpowiadamy, że z Polski, jest zachwycony i odchodząc, życzy nam udanego pobytu.
To właśnie cały Sztokholm – przyjazny i otwarty. Nawet zimno nie przeszkadza ludziom się uśmiechać.
Nastaw się na wydatki
Wyjazd do Sztokholmu wybrałyśmy z koleżanką trochę przypadkowo. Chciałyśmy zwiedzić któreś z europejskich miast, ale terminy wylotów nam nie odpowiadały. Jedyny lot, który nam pasował, był właśnie do Sztokholmu. Ponieważ jedne z tanich linii lotniczych akurat zorganizowały promocję na te bilety, nie zastanawiałyśmy się długo, gdzie spędzimy weekend.
Do Sztokholmu z Warszawy leci się ok. 1,5 godziny, jednak trzeba do tego czasu doliczyć jeszcze godzinną podróż autobusem z lotniska Skavsta, na którym lądują samoloty tanich linii. Trzeba też wziąć pod uwagę, że bilet na tę podróż kosztuje ok. 90 zł w dwie strony, podczas gdy bilety z i do Polski nie kosztowały nas nawet 200 zł. Dodatkowy wydatek był więc stosunkowo duży. Trzeba liczyć się również z tym, że w Szwecji jest drożej i że weekend w Sztokholmie będzie kosztował więcej niż np. we Włoszech. Czego jednak nie robi się dla turystycznych wrażeń, jakich Sztokholm zdecydowanie dostarcza.
Na zakrętach Starówki
Zwiedzanie warto zacząć od Starówki, czyli Gamla Stan. Jest ona pełna małych sklepików z oryginalnie zaprojektowanymi wystawami. Widać, że nowoczesny design to mocna strona Szwedów, bo nawet wystawy sklepów ze sprzętem domowym czy cukiernie to małe dzieła sztuki. Spacerując, aż chce się zatrzymać. Krętymi ścieżkami trafia się do kościołów, które w okresie bożonarodzeniowym oferują mnóstwo koncertów muzyki organowej, wspomnianych sklepików i oryginalnych kawiarni i czekoladziarni, których asortyment kusi, szczególnie w mroźny dzień.
Jeśli odwiedza się Sztokholm w grudniu, można też trafić na bożonarodzeniowy jarmark, jakby przeniesiony z bajki. Atmosfera takiego miejsca jest naprawdę niezwykła: kolędnicy śpiewają wokół ogniska, na środku placu stoi choinka, a dookoła ludzie szukają prezentów i ozdób. Można próbować szwedzkich przysmaków – konfitur, miodów i grögga. Ten ostatni to typowy napój na zimowy czas. W uproszczeniu można powiedzieć, że smakuje jak grzane wino, jednak skandynawska wersja ma dużo więcej smaków. Można pić go na zimno, choć wtedy nie ma takiego aromatu jak w wersji grzanej. Szwedzi na ogół gotują go z rodzynkami i kilkoma migdałami, które dodają aromatu.
Jeśli ma się trochę szczęścia i skręci się w odpowiednią uliczkę, można trafić na naprawdę niecodzienny widok, jak sklep afrykański w zimnym Sztokholmie, w dodatku ze szczyptą niemieckości. Prowadzi go Niemiec, który ponad 20 lat spędził w Burkina Faso. Chyba trudno było mu wytrzymać upały Czarnego Lądu i przeniósł się w zupełnie odmienny klimat…
Jazda obowiązkowa
Wizytę na Starówce, jednej z czternastu wysp, na których leży Sztokholm, warto zakończyć obejrzeniem zamku królewskiego. Niektórzy mogą być zawiedzeni jego wyglądem, gdyż jest dużo prostszy w formie niż np. jego warszawski odpowiednik. Szwedzkiej fortecy strzegą strażnicy – nieco bardziej komunikatywni niż ich angielscy koledzy po fachu, ale również niezbyt wylewni. Chętnie pozują do zdjęć, ale… trzeba uważać. Przed ich stanowiskami są zakreślone półkola, których nie wolno przekroczyć. Jeżeli się to zrobi, strażnik po prostu do zdjęcia nie podejdzie i zacznie żywo gestykulować, sygnalizując, żeby nie wkraczać na jego terytorium.
Z zamku już bliska droga do budynku parlamentu i opery. Warto zwrócić uwagę na ich fasady, które są bardzo bogato wykończone.
Z listy miejsc obowiązkowych pozostaje jeszcze Vasamuseet, czyli Muzeum Statku Waza. Zatonął on w XVII w. u wybrzeży Szwecji, a podobno był szykowany do walk z polską flotą. Został pieczołowicie zakonserwowany i odrestaurowany. Jego unikatowość polega na tym, że jako jedyny przedstawia bardzo dobrze zachowany statek z XVII w.
Osoby, które mają więcej czasu i przyjeżdżają do Sztokholmu w lecie, powinny odwiedzić wyspę Djurgården. To właśnie miejsce, gdzie odbywają się liczne imprezy i gdzie można odpocząć wśród zieleni.
Umiarkowany szał zakupów i zabawy
Po intensywnym zwiedzaniu czas na zakupy. Fani marki H&M będą się czuli w Sztokholmie spełnieni, gdyż sklepy tej szwedzkiej firmy można spotkać na prawie każdym rogu. Naszą uwagę zwracają jednak sklepiki z cukierkami, które są spełnieniem dziecięcych marzeń. Można je spotkać co kilkaset metrów i kupić w nich cukierki, żelki i inne słodkości we wszystkich możliwych kształtach, kolorach i smakach. Prawdziwa radość dla dużych dzieciaków. Oprócz tego różne produkty regionalne, pamiątki, jak również ubrania można kupić na targu przy centrum kulturalnym Kulturhuset, przy głównej ulicy Sztokholmu KlaraBergsGatan. Również tam, lub w bliskiej okolicy, można odnaleźć wiele centrów handlowych typu department store, czyli dysponujących wieloma markami bez podziału na oddzielne butiki.
Jeśli po całym dniu chcemy się zrelaksować, możemy wybrać jeden z pubów. Warto jednak podpytać miejscowych o polecane miejsca, bo trudno samemu znaleźć oryginalną i stosunkowo niedrogą miejscówkę. Podobna zasada obowiązuje w przypadku klubów. Imprezy zaczynają się w Sztokholmie najwcześniej o 22.30, a rozkręcają o godz. 24 – nie trzeba się więc za bardzo śpieszyć. Podobnie jak robi to cały Sztokholm.
Sztokholm w pigułce
Sztokholm leży na 14 wyspach połączonych 53 mostami oraz na lądzie stałym nad zatoką Saltsjön (Morze Bałtyckie) i jeziorem Melar (szw. Mälaren) wraz z łączącą je cieśniną Norrström. Teorie na pochodzenie nazwy miasta są różne – według jednej z nich pochodzi od słów: stock – pień, belka i holme – wyspa. Stolicę Szwecji zamieszkuje nieco ponad 800 tys. osób. W mieście znajduje się ok. 70 muzeów, z których najczęściej odwiedzane są Muzeum Okrętu Vasa i Skansen na Djurgården. |
Nie przegap
Stadshuset – ratusz miejski. Nad jego powstaniem pracowali najwięksi szwedzcy architekci. Tutaj właśnie odbyła się pierwsza uroczystość wręczenia Nagrody Nobla (1930).
Gamla Stan, czyli po prostu starówka
Vasamuseet – Muzeum Statku Waza
Pałacu Królewskiego – Kungliga Slottet
Skansenu na wyspie Djurgården
| oceń artykuł: |
|
0/5 (0) |
| poprzedni | następny | wróć |
- Sztuka w piekle
-
„Te portrety robione ukradkiem w tajemnicy, były dla mnie zapomnieniem, wprowadzały w inny świat, mój świat Sztuki”, „Czułam, że muszę informować o naszej egzystencji, albo przynajmniej szkicować”. To słowa artystów (Franciszka Jaźwieckiego i Esther Lurie), którzy tworzyli w piekle.więcej »
- "Wyczólenie na piękno"
-
Proszę nie przecierać oczu ze zdumienia – nie ma mowy o błędzie ortograficznym w tytule; slogan, który towarzyszyć będzie bydgoskiej akcji memorialnej i edukacyjnej, jest grą słów nawiązującą do postaci malarza Leona Wyczółkowskiego. „Wyczół”, „Leo Wycz”, „Wyczółek” obchodzi właśnie „swój” rok.
więcej » - Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy
-
1 lutego zmarła Wisława Szymborska, polska noblistka, poetka, która nie lubiła życia publicznego. W jej poezji zwykłe wydarzenia stawały się wyjątkowe. Interesował ją człowiek i jego otoczenie. Prostymi środkami mówiła o rzeczach ważnych.
więcej » - Dar Stalina
-
Co jakiś czas pojawia się głos nawołujący do zburzenia Pałacu Kultury i Nauki. W styczniu przypomniał o tym jeden z ministrów obecnego rządu. Jednak Pałac uznany za zabytek nigdy zburzony nie będzie, a większość warszawiaków darzy go ciepłym uczuciem.
więcej » - Białe złoto z Miśni
-
Któż nie słyszał o miśnieńskiej porcelanie? Finezyjne zakończenia, kolorowe zdobienia, a przede wszystkim lekkość i kruchość przyniosła wyrobom produkowanym w królewskiej manufakturze światową sławę. Miśnieńskie dzieła z jej najważniejszych okresów działalności prezentuje wystawa w skarbcu Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
więcej » - Być zapamiętanym jako dobry człowiek
-
Z Jerzym Zelnikiem, aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym, odtwórcą słynnej roli Ramzesa XIII w filmie Faraon,rozmawia Dominik Górnywięcej »
- Tajemniczy ogród
-
Ogród, czyli miejsce, gdzie można odpocząć, schować się, nacieszyć oczy pięknem natury, zespolić się z nią. Ogród jako miejsce mityczne, Eden, raj, po którym człowiek przechadza się z Bogiem. Kraina wiecznej szczęśliwości, niestety utracona. Jej ślady w malarstwie naiwnym prezentuje wystawa w Muzeum Śląskim w Katowicach.
więcej » - Po co kinu literatura?
-
Pierwszy polski film pełnometrażowy powstał w 1911 roku i jest owiany tajemnicą. Była to adaptacja utworu Stefana Żeromskiego Dzieje grzechu. Nuda czy dobry początek? Zobaczmy, jak zaczął się romans literatury z kinem.
więcej » - Kanały życia
-
Najnowszy film Agnieszki Holland pt. W ciemności to nie tylko historia o dramacie Żydów w czasie II wojny światowej. To przede wszystkim opowieść o tym, jak cienka jest granica między dobrem a złem.
więcej » - Zapomniane piękno pisma
-
Kaligrafia, czyli sztuka pięknego pisania, dziś wydaje się przeżytkiem. Na szczęście ta umiejętność nie jest całkiem martwa. Zajmują się nią nie tylko pojedynczy artyści, kursy kaligrafii cieszą się coraz większą popularnością.
więcej »
Tematy numeru:
- Kultura
- Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy
- Wiara i Kościół
- Blef religijności
- Społeczeństwo
- Katolik nie potrzebuje maski
- Rodzina
- Choinka w małżeńskiej sypialni



drukuj















