Bajkowy Wőlfelsgrund |
Sudecki Tyrol – tak można w skrócie nazwać niewielkie Międzygórze położone u stóp Śnieżnika. Przepiękna XIX-wieczna architektura sanatoryjna dzisiaj jest zupełnie opuszczona.
Międzygórze to miejsce zupełnie zapomniane. Spacerując po bajkowych pustych uliczkach, trudno sobie wyobrazić, że jeszcze 40 lat temu wypoczywał tu tłum rozbawionych wczasowiczów. Wtedy modne były jedynie dostępne „wczasy FWP”. Ale jeszcze wcześniej, bo pod koniec XIX w., to miejsce było jednym z najmodniejszych uzdrowisk i tłumnie odwiedzanych kurortów. Dzisiaj piękne budynki, zbudowane ponad 150 lat temu w stylu tyrolskim, stoją opustoszałe.
Wspomnienie dawnej świetności
Autobus PKS z Bystrzycy Kłodzkiej przyjeżdża na ostatni swój przystanek w Międzygórzu kompletnie pusty. Pusty też odjeżdża. Moja mama wspomina, że w latach 60. był problem, żeby się do niego wcisnąć. Dzisiejsze Międzygórze jest opustoszałe – zimą przegrywa z niedaleką Czarną Górą, gdzie tłumnie oblegany jest nowoczesny ośrodek narciarski, czy z miasteczkami czeskimi, które pochwalić się mogą rewelacyjnymi wyciągami. Kilka gospodarstw agroturystycznych jakoś prosperuje. Najbardziej jednak zasmuca to, że największy skarb Międzygórza – jego unikatowa architektura – powoli, ale systematycznie niszczeje. Dziewiętnastowieczne sanatoria po wojnie zaadaptowane przez Fundusz Wczasów Pracowniczych, teraz zostały pozostawione same sobie lub są wykupione przez prywatnych inwestorów, którzy zaopiekowali się nimi z różnym efektem. Największa perła kurortu: dom wczasowy „Gigant” jest w opłakanym stanie. Nowi właściciele nie potrafią zadbać o wnętrza, nadal królują tu połatane wykładziny i linoleum pamiętające dawny PRL. W dawnych balowych salach stoją meble, które są pozostałością po komunistycznych czasach, pokoje z dodanymi łazienkami mają wielkość minimalną. Ani wnętrze, ani powieszony zeszłego lata szyld nie licuje z wiekiem zabytku i jego charakterem. W dawnych domach wczasowych „Hanka” czy „Słoneczna”, wybudowanych w XIX w., dziś nikt nie mieszka. Moja ciocia wspomina, jak w jednym z nich grała w orkiestrze podczas karnawałowych balów, na których bawiły się tłumy ludzi. Pojedyncze stylowe wille, odnowione przez prywatnych właścicieli, także nie są przepełnione. Lubię pustkę, więc nie narzekam. Jednak serce mnie boli, ponieważ na moich oczach niszczeje wspaniała architektura. Niewiele jest tak uroczych miejsc w Polsce. Patrzę na ośnieżone ulice, bajkowe domy schowane między górami, oświetlone blaskiem Księżyca.
Holenderka pod Śnieżnikiem
Królewna Marianna Orańska też pewnie zakochała się w tym miejscu. Zbudowała dla siebie w 1858 r. myśliwski dworek, który po 150 latach odnowiono i nazwano – o zgrozo – „Sabat”. Marianna Orańska z panującej do dziś w Holandii dynastii Oranje-Nassau otrzymała dobra śląskie w spadku po swoich rodzicach, a później dokupiła okoliczne ziemie i tak stała się właścicielką wielkiej części ziemi kłodzkiej. Kiedy po raz pierwszy zobaczyła w 1840 r. Międzygórze, była to tylko niewielka osada drwali. Najstarszy budynek w Międzygórzu to drewniany kościół pw. św. Józefa; pochodzi z 1742 r. Niderlandzka królewna wybudowała tarasy widokowe przy malowniczym wodospadzie Wilczki oraz drewniane domy letniskowe z przepięknymi krużgankami, balustradami i balkonikami, wprowadzając tym samym do wsi charakterystyczny typ zabudowy wzorowanej na tyrolskim budownictwie ludowym. Postarała się o wybudowanie sieci górskich dróg, a na hali pod Śnieżnikiem zorganizowała hodowlę i farmę krów, która później przekształciła się w schronisko.
Gruźlicy i narciarze
W 1875 r. do osady przyjechał dr Henryk Jänisch z Jawora, który specjalizował się w opracowywaniu nowatorskiej metody klimatycznego leczenia gruźlicy. Doprowadzenie torów kolejowych w pobliże Międzygórza spowodowało wzrost liczby kuracjuszy – dotychczasowa baza noclegowa nie wystarczała. Jeden z pacjentów dr. Jänischa, architekt z Norwegii, zaprojektował sanatoryjny budynek nazwany „Gigant”, który został uruchomiony w 1882 r. Był to obiekt ekskluzywny i luksusowy jak na owe czasy. Miał 50 pokoi z setką łóżek, chwalono wspaniałą kuchnię i niezwykłe atrakcje, jak np. stawy z pstrągami, fontanny, hale spacerowe i balowe sale. Budynek, który do dziś zachwyca unikatową architekturą i wielkością, nakryty łamanym dachem z wieżą o ryglowej konstrukcji, był uważany za największy w Polsce budynek drewniany. Jänische szybko wzbogacili się na chorych na płuca, bowiem Międzygórze stało się modnym miejscem. Wybudowali kilka kolejnych budynków w stylu tyrolskim i przekształcili Wőlfelsgrund w jeden z najekskluzywniejszych kurortów w przedwojennych Niemczech. Pod koniec XIX w. do wsi zaczęli przyjeżdżać narciarze i miłośnicy zimowych sportów. Modne stały się zjazdy „rogatymi saniami” ze szczytu Śnieżnika, rozwijało się saneczkarstwo sportowe. Tętniło życiem 10 hoteli oraz gospod, 15 pensjonatów, uzdrowisko, czynny był tor saneczkowy o długości
Przyjeżdżało tu tak wiele dobrze sytuowanych gości, że w 1930 r. konieczne stało się otwarcie warsztatu samochodowego.
Polskie Międzygórze
Po 1949 r. dawne sanatoria przeszły w ręce utworzonego FWP, które dzięki nim stworzyło tutaj jeden z największych ośrodków wczasowych w kraju. W latach 60. i 70. Międzygórze pękało w szwach zarówno latem, jak i zimą. Odpoczywał tu lud pracujący PRL-u i wodzowie państwa. Kręcono nawet filmy – widziano Janusza Gajosa jeżdżącego na koniu po zdjęciach na planie pierwszego odcinka „Czterech pancernych”. Góra Parkowa naprzeciwko „Giganta” zagrała syberyjską tajgę. Jednocześnie kompletnie nie dbano o ochronę zabytków architektury. Modernizowano budynki zupełnie na dziko i bez opieki konserwatorskiej. Po powodzi w 1997 r. FWP sprzedało część budynków, w niektórych istnieją dziś luksusowe pensjonaty, inne stoją kompletnie puste z zabitymi oknami.
Międzygórze to jedna z najoryginalniejszych polskich miejscowości wypoczynkowych, nosząca cechy XVI-wiecznej wsi górskiej i XIX-wiecznego kurortu. Należy ją chronić ze wszystkich sił przed niefortunnymi pomysłami nowych właścicieli (jak na przykład jarzeniowe oświetlenie na zewnątrz „Giganta”) i niszczącym działaniem czasu. Odwdzięczy się unikatową i bajkową aurą.
| oceń artykuł: |
|
3.7/5 (3) |
| poprzedni | następny | wróć |
- Sztuka w piekle
-
„Te portrety robione ukradkiem w tajemnicy, były dla mnie zapomnieniem, wprowadzały w inny świat, mój świat Sztuki”, „Czułam, że muszę informować o naszej egzystencji, albo przynajmniej szkicować”. To słowa artystów (Franciszka Jaźwieckiego i Esther Lurie), którzy tworzyli w piekle.więcej »
- "Wyczólenie na piękno"
-
Proszę nie przecierać oczu ze zdumienia – nie ma mowy o błędzie ortograficznym w tytule; slogan, który towarzyszyć będzie bydgoskiej akcji memorialnej i edukacyjnej, jest grą słów nawiązującą do postaci malarza Leona Wyczółkowskiego. „Wyczół”, „Leo Wycz”, „Wyczółek” obchodzi właśnie „swój” rok.
więcej » - Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy
-
1 lutego zmarła Wisława Szymborska, polska noblistka, poetka, która nie lubiła życia publicznego. W jej poezji zwykłe wydarzenia stawały się wyjątkowe. Interesował ją człowiek i jego otoczenie. Prostymi środkami mówiła o rzeczach ważnych.
więcej » - Dar Stalina
-
Co jakiś czas pojawia się głos nawołujący do zburzenia Pałacu Kultury i Nauki. W styczniu przypomniał o tym jeden z ministrów obecnego rządu. Jednak Pałac uznany za zabytek nigdy zburzony nie będzie, a większość warszawiaków darzy go ciepłym uczuciem.
więcej » - Białe złoto z Miśni
-
Któż nie słyszał o miśnieńskiej porcelanie? Finezyjne zakończenia, kolorowe zdobienia, a przede wszystkim lekkość i kruchość przyniosła wyrobom produkowanym w królewskiej manufakturze światową sławę. Miśnieńskie dzieła z jej najważniejszych okresów działalności prezentuje wystawa w skarbcu Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
więcej » - Być zapamiętanym jako dobry człowiek
-
Z Jerzym Zelnikiem, aktorem teatralnym, filmowym i telewizyjnym, odtwórcą słynnej roli Ramzesa XIII w filmie Faraon,rozmawia Dominik Górnywięcej »
- Tajemniczy ogród
-
Ogród, czyli miejsce, gdzie można odpocząć, schować się, nacieszyć oczy pięknem natury, zespolić się z nią. Ogród jako miejsce mityczne, Eden, raj, po którym człowiek przechadza się z Bogiem. Kraina wiecznej szczęśliwości, niestety utracona. Jej ślady w malarstwie naiwnym prezentuje wystawa w Muzeum Śląskim w Katowicach.
więcej » - Po co kinu literatura?
-
Pierwszy polski film pełnometrażowy powstał w 1911 roku i jest owiany tajemnicą. Była to adaptacja utworu Stefana Żeromskiego Dzieje grzechu. Nuda czy dobry początek? Zobaczmy, jak zaczął się romans literatury z kinem.
więcej » - Kanały życia
-
Najnowszy film Agnieszki Holland pt. W ciemności to nie tylko historia o dramacie Żydów w czasie II wojny światowej. To przede wszystkim opowieść o tym, jak cienka jest granica między dobrem a złem.
więcej » - Zapomniane piękno pisma
-
Kaligrafia, czyli sztuka pięknego pisania, dziś wydaje się przeżytkiem. Na szczęście ta umiejętność nie jest całkiem martwa. Zajmują się nią nie tylko pojedynczy artyści, kursy kaligrafii cieszą się coraz większą popularnością.
więcej »
Tematy numeru:
- Aktualności
- Życie za jeden procent
- Społeczeństwo
- Katolik nie potrzebuje maski
- Kultura
- Staroświecka jak przecinek autorka paru wierszy
- Wiara i Kościół
- Blef religijności
- Rodzina
- Choinka w małżeńskiej sypialni



drukuj















