Trudne zakupy kleju

Myślę, że mojemu mężowi naprawdę trudno jest dogodzić. Szczególnie, jeśli chodzi o kwestię domowych remontów. Ja bym brała praktycznie cokolwiek, byleby zrobić, co trzeba, szybko się porać i mieć z głowy. No może nie tak cokolwiek, bo też zależy mi na jakości, no i dobrej cenie. Nie zastanawiam się jednak aż tak dokładnie nad każdym zakupem, a mój mąż przykładowo wczoraj, gdy pojechaliśmy wybierać kleje do glazury, chyba przeczytał każde opakowanie, jakie wpadło mu w ręce. Do tego poszedł się dopytać pracownika o jakieś szczegóły, a i zaczął sprawdzać na swojej komórce czy aby pracownik dobrze go informuje – normalnie jakby szukał jakiegoś bardzo rzadkiego ptaka przez lornetkę…. Pojechaliśmy więc po jedną rzecz, a zakupy okazały się być naprawdę trudnymi i uciążliwymi dla mnie. Dla niego chyba nie, bo sądząc po minie był w swoim żywiole. Co najważniejsze, w końcu udało się coś wybrać i wreszcie można było wrócić do domu. Wieczorem poszłam jeszcze pobiegać, by trochę się odprężyć. Najważniejsze, że z materiałów budowlanych i akcesoriów mamy już wszystko kupione i więcej nie czekają mnie tego typu zakupy.